III/IV el. IMP i V/VI Runda Pucharu PZM w rajdach enduro - rajd w Kwidzyniu 24/25.05.2003


Okiem Weterana

Autor "Spotykamy się tu w pięknych okolicznościach przyrody..." jak mówił bohater "Rejsu" Marka Piwowskiego - to prześmiewcze sformułowanie wspaniale oddaje to, co przeżyliśmy w Kwidzynie. Pogoda była doskonała już od piątku gdy przyjechaliśmy oddać motocykle do parku zamkniętego i obejść próby przed startem do sobotnich zawodów. Baza rajdu, podobnie jak rok temu, zorganizowana była w obiektach Stadniny Koni Miłosna k/Kwidzyna. Organizatorzy zadbali aby w czasie rajdu odbywały się na terenie Stadniny imprezy towarzyszące podnosząc w ten sposób atrakcyjność miejsca dla wszystkich, przybyłych tłumnie kibiców sportów motorowych. Rejestracja w biurze rajdu trwała bardzo krótko i pierwszy raz w tym roku mogłem oddać motocykl do parku zamkniętego po dość szczegółowej , sprawnie zorganizowanej kontroli technicznej. To doskonałe wrażenie z pierwszych godzin pobytu w Miłosnej zepsuła dopiero sytuacja z ostatniego dnia, kiedy dwóch moich kolegów odebrało motocykle z parku zamkniętego po rajdzie , bez okazywania jakichkolwiek papierów czy zwrotki. Tak nie może być, bo wkrótce nie będziemy mieli na czym jeździć, a "sprytni chłopcy" będą rozbijać sobie łby na sportowych maszynach ukradzionych na ostatnich zawodach. Po raz pierwszy w tym roku przestrzegano ściśle godzin technicznych podanych w regulaminie rajdu. Niepotrzebnie więc złościli się ci, którzy oddając motocykl do parku po godzinach, musieli dopłacić 50 zł. Wiem, że to irytujące ale tak jest wszędzie na świecie i nie ma żadnego powodu aby w Polsce było inaczej. W sobotę o 10 30 stanęło na starcie 87 zawodników . Nie była to oszałamiająca frekwencja. Startowałem już w imprezach, gdzie jechało ponad 110 "żużlowników" i "traktorzystów". Wielu dobrych zawodników ma kłopoty z zamknięciem budżetu startowego, a ich absencja obniża sportowy poziom zawodów. Tak jest chociażby z dwoma czołowymi "traktorzystami" poprzednich sezonów: Sebastianem Inglotem i Grzegorzem Krawczykiem z GKM Bałtyk w Gdyni. Chyba już czas aby panowie z Zarządu Głównego PZM wymyślili coś , co umożliwi starty większej rzeszy zawodników. Zbyt mało znam specyfikę pracy i możliwości PZM aby doradzić trafnie w tej sprawie lecz zmiany na lepsze są konieczne. W kraju takim jak Polska w zawodach tego typu powinno uczestniczyć co najmniej 200 zawodników. Może mniej edycji w roku przy lepszej organizacji i mniejszym wpisowym ? Zakładam, że koledzy czytający ten tekst, również mają pomysły. Podzielmy się nimi z działaczami, to może pomóc. Dawne czasy sportów motorowych opłacanych przez kluby odeszły do historii. Teraz entuzjaści ( czyli my) płacą za wszystko z własnej kieszeni. Płacisz - wymagasz. Więc wymagajmy.

Trasa rajdu kwidzyńskiego jest dobrze znana uczestnikom jego poprzednich edycji. W tą stronę, czy z powrotem - na jedno wychodzi. Dużo pięknego lasu i duktów leśnych. Było też sporo whoopsów, które mniej wprawnych jeźdźców szybko pozbawiały sił. W większości jechaliśmy blisko drzew, niektórzy za blisko. Drzewo ma to do siebie , że nie ustąpi., a gdy czasy są dość ciasne, to trzeba naprawdę popisać się olimpijskim spokojem w operowaniu manetką gazu. Przez nieuwagę w lesie , kontuzjował nogę Darek Przybysz (czerwone 20) - zawodnik doświadczony i szybko jeżdżący. Potwierdza to tezę , że każdemu może się przytrafić. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i nie przejmuj się ,że Marek słusznie zmył ci głowę w hotelu. To trudny i niebezpieczny sport w którym doświadczenie zdobywa się przez całe życie. Przepraw wodno-błotnych praktycznie nie było ( w sumie było sucho) ale przy jednej z kałuż miejscowi chłopcy próbowali zastawiać optymalną trasę przejazdu gałęziami , kierując zawodników gorszą , błotnistą trasą. Niby drobiazg ale deprymujący, bo w końcu liczymy na pomoc kibiców w trudnych chwilach, a tu masz!

Robert Więckowski W tegorocznym rajdzie czasy były dość ciasne i trzeba było jechać płynnie aby cieszyć się 4-5 minutowym odpoczynkiem na każdym PKC. Część uczestników spóźniła, szczególnie w pierwszym dniu ale przyczyny tego mogły być różne - jak to w enduro bywa. Jak dla mnie było nieco za gorąco choć dla młodzieży wcale tak być nie musiało. Na trasie pętli były dwie próby. Pierwsza , zlokalizowana koło bazy rajdu, leśno- piaskowy country test trwała dla szybkich trochę ponad 4 min, dla tych wolniejszych nawet ponad 6 min. To dużo ale myślę , że organizatorzy właściwie wytyczyli jej długość. Znaczna jej część przebiegała w lesie, gdzie szybko porobiły się whoopsy od hamowania i przyspieszania, co zwiększyło jej poziom trudności. To naprawdę super zabawa , doginać wijącym się wśród drzew około 2 metrowej szerokości duktem pełnym whoopsów i odkrytych korzeni. I uwaga - trzeba jechać szybko, bardzo szybko - inaczej nie będzie podium ani tradycyjnego "garnka". Z lasu wypadaliśmy na odcinek piaskowo-korzeniowy wokół wielkich drzew, potem trochę trawy (odpoczynku...) i znowu piaski aż do końca. Piaski jak wiadomo nie tolerują żadnego błędu i lubią otwarty gaz, a to trzeba umieć zrobić. Już teraz wiem po co zawodnicy z licencją A jeżdżą kółko więcej niż ci z B. To po to abyśmy mogli po zaliczonym dniu pójść na próbę i zobaczyć jak czołówka MP obgania te piaski. Panowie: Łukasz Kurowski (wygrał klasę 250MP), Wojciech Rencz ( II m) i Marek Przybysz ( III m) jechali tę próbę naprawdę ładnie i dla oka i dla wyniku. Dobrze ,że jest się od kogo uczyć. Bracia Świderscy ( Marek - I w klasie 125 MP, a Paweł - III m ) i Paweł Szturomski ( II m w klasie 125 MP) również opanowali sztukę "golenia" piaskowych łuków, podobnie jak Piotr Krasuski ( I m w klasie powyżej 250MP). Drugi w tej klasie był Błażej Gazda ( gratuluję świetnego wyniku), a trzeci Robert Rozpędowski.Marek Przybysz i Łukasz Kurowski Kilkadziesiąt sekund wolniej ale w dalszym ciągu skutecznie kierował swoim okrętem przez piaskowe morze Grzegorz Chorodyński ( I m w klasie Weteran MP), a w Pucharze PZM najlepszymi sternikami byli Bogumił Wojtaszek ( Weteran PP), Michał Łukasik ( Klasa 125 PP) i Wojciech Lechowski ( Klasa powyżej 125 PP). Trasa tej próby była dobrze oznakowana ale, szczególnie w drugim dniu, niewłaściwie obsadzona przez sędziów. Można było łatwo zrobić "skróta" nie będąc zauważonym przez funkcyjnych - to duży błąd organizatora. Zawodnik dający z siebie wszystko na próbie musi mieć pewność, że jego rywal jechał tą samą trasą. Sportowa rywalizacja kończy się, gdy tej pewności zabraknie. Nie słyszałem aby na trasie country testu ktoś skracał ale na trasie drugiej próby- cross testu takie rzeczy się zdarzały. Zawodnicy z rozpędu szli w taśmy prostując szykanę i jechali dalej. Sędziowie nie reagowali, chociaż szybko naprawiali zerwane taśmy ( przynajmniej tyle). Wcale nie postuluję aby takich zawodników wykluczać z zawodów, choć według regulaminu tak powinno być. Wiem , że część z nich szła w taśmy z rozpędu, a nie z wyrachowania - mimo to kara być musi.Michał Łukasik po I dniu PP Sędziowie powinni być wyposażeni w papier i ołówek i zapisywać numery tychże i karać dodatkową kilkusekundową karą. To nauczy odpowiedzialności i szacunku dla Regulaminu zawodów, a nie pozbawi ich możliwości kontynuowania zabawy. Jeżeli sędziowie nie będą reagować na takie sytuacje, to obawiam się , że czołowi zawodnicy przestaną przyjeżdżać na zawody i Mistrzostwa Polski ulegną dalszej marginalizacji. Sam cross test ulokowany na kwidzynskim torze motocrosowym był dość trudny , ze zróżnicowanym podłożem ( piaski, trawa, glina) i z paroma ciekawymi elementami, jak - przejazd przez tory zatopione w piasku , wskok na półkę po trawiastej prostej czy parę spektakularnych skoków dających publiczności możliwość podziwiania bohaterów w locie. Obie próby oceniam jako ciekawe, o skali trudności adekwatnej do średniego poziomu startujących zawodników, dobrze oznaczone. Wielka w tym zasługa kierownika trasy p. Ulenberga ( w "cywilu" ojca dwóch braci startujących w tegorocznym cyklu MP- Romana i Sławka ). Ja przedłużyłbym obie próby o co najmniej 2 min aby poziomem zbliżyć się nieco do Europy, chociaż zdaję sobie sprawę z tego , że " skatowałoby" to znaczna część startujących w Pucharze PZM. Ale cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.Oskar Doboszyński Do niespodzianek tych zawodów należy zaliczyć dopiero 4 miejsce po 2 dniach Kamila Walczaka w klasie Młodzik MP. Nie ukończył on 1 dnia zawodów. W klasie tej wygrał Hubert Wawra przed Michałem Janaszkiem i Łukaszem Susłowiczem. Jedyna dziewczyna jadąca enduro w Kwidzynie, Justyna Kowalczyk, zajęła w tej klasie 5 miejsce. W klasie Młodzik PP wygrał Bartosz Pawlik. Klasyfikację quadów w MP wygrał Rafał Sonik przed Michałem Szczecińskim i Grzegorzem Brzozowskim. Ten ostatni wciąż coś naprawiał w swoim traktorku, przed zawodami, w trakcie i po zawodach. Na trasie mijałem Grzegorza gdy grzebał w swoim quadzie postawionym pionowo na 2 kołach. W pierwszej chwili myślałem, że Grzegorz "wydachował" i aż serce mi zamarło. Jak podjechałem bliżej, Grześ wyszedł spod quada uśmiechnięty niczym Grigorij Sakaszwili z "Czterej pancerni i pies" i mówi, że wszystko OK. Grzegorz, coś musi pójść - albo quad albo mechanik ! W PP, w klasie 4x2 wygrał Marcin Grochowski, a w 4x4 Maciej Golonka. Oskar Doboszyński Podsumowując cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tych zawodach. Widać, że w Kwidzynie jest dobry klimat wśród włodarzy miasta i gmin okolicznych dla sportów motocyklowych. Ceremonia rozdania nagród miała bardzo ładną oprawę i nie zepsuł jej nawet fakt, że niektórzy triumfatorzy wystąpili w strojach raczej niedbałych. Panowie, wydaje mi się, że jeżeli burmistrz miasta ubiera się w garnitur aby wręczyć wam nagrody, to trzeba założyć chociaż długie spodnie. Organizatorzy przewidzieli również nagrody rzeczowe dla medalistów, co jest w naszych realiach raczej rzadkością. Był to bardzo miły akcent całej uroczystości znacznie podnoszący naszą ocenę organizacji zawodów. Były też nagrody dla najmłodszego i najstarszego uczestnika zawodów. Zważywszy, że rajd nie należał do najłatwiejszych, ukończenie go przez ponad 53-letniego Oskara Doboszyńskiego ( Weteran PP ) należy uznać za prawdziwy wyczyn.

Mirosław KowalskiW punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:
- Trasa - 8 pkt
- Organizacja - 8 pkt
- Sędziowanie - 6 pkt
- Ocena ogólna - 21pkt na 30 możliwych . Nota - dobry

Do zobaczenia w Wólce Nadbużnej.

Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak