enduro.pl- rajd w Miedzianej Górze Finał Mistrzostw Europy Enduro 2003,VII Eliminację Mistrzostw Polski i VIII Eliminację Pucharu PZM 5,6,7.09.2003


Okiem Weterana

Autor w depoSzanowne Panie, Szanowni Panowie, w dniach 5,6,7 września Kielce stały się stolicą europejskiego Enduro. W tych dniach Kielecki Klub Motorowy zorganizował przy ośrodku "Moto - Raj" w Miedzianej Górze Finał Mistrzostw Europy Enduro 2003,VII Eliminację Mistrzostw Polski i VIII Eliminację Pucharu PZM. Było na co popatrzeć. Do Mistrzostw Europy zostało zgłoszonych we wszystkich klasach 157 zawodników i zawodniczek ( jechały 3 panie). W Mistrzostwach Polski wzięło udział 30 zawodników ( łącznie z zagranicznymi), a w Pucharze PZM - 35 zawodników. Regulamin zawodów nie dopuścił do startu Młodzików i czterokółek, więc nie dziwi niższa niż zwykle liczba startujących zarówno w MP jak i w PP. Wykluczenie tych klas z zawodów było jak najbardziej uzasadnione, gdyż trasa poprowadzona dla Mistrzostw Europy, była trudniejsza niż zwykle. Dodatkowo znaczna liczba startujących spowodowała pogarszanie się trasy z godziny na godzinę. Kierownikiem Trasy był p. Ryszard Bracik, Kierownikiem prób sportowych p. Zbigniew Banasik (całkiem niedawno startujący w weteranach MP). Celowo wymieniłem nazwiska tych panów, bo gdyby ktoś z przyszłych organizatorów zawodów enduro Trasa-Dieter Weigl nie wiedział jak powinna wyglądać trasa lub próby sportowe, to może do nich zadzwonić. To są bardzo uczynni ludzie i na pewno pomogą, a śmiało można się od nich uczyć. Pętla miała długość około 86 km i była podzielona na 3 odcinki czasowe. Z tego co usłyszałem, trasa miała być nieco bardziej wymagająca ale padający w czwartek bez ustanku deszcz wymusił na organizatorach jej korektę. I dobrze się stało gdyż to co jechaliśmy było już całkiem trudne Odcinek pierwszy od Startu do PKC 1 był krótki i jego przejazd powinien zająć pierwszego dnia 27 min , a drugiego, kiedy skrócono czasy - 24 minuty, oczywiście zawodnikom startującym w ME i MP. Dla PP przygotowano czasy o 3 min dłuższe. Zaraz po starcie wpadaliśmy do lasu, który przeżył już niejeden rajd enduro, stąd whoopsy i korzenie zaraz na początku. Potem było już bardziej odpoczynkowo i asfaltowo. Stąd przejazd tego odcinka nie nastręczał większych problemów i chyba nikt go nie spóźnił, a nawet można było podczas jazdy odpocząć. Zaraz po PKC 1 była próba Cross zlokalizowana na olbrzymiej łące o dość przyczepnej nawierzchni (nawet na mokro). Próba Cross podobała się chyba wszystkim - długa, o czasie przejazdu od 5 do 8 min w zależności od umiejętności startujących, Próba cross bardzo szeroka z 4 mocarnymi zeskokami, gdzie najszybsi szybowali na ponad 20 metrów. Dość licznie zgromadzeni kibice mieli niezłą frajdę oglądając przejazdy zawodników, którym kręcone do odcięcia silniki mało z ram nie wypadły. Na próbie tej prezentował się poza konkursem Bartek Obłucki, nasz jedyny eksportowy jeździec enduro. Jak na mistrza przystało wykręcił tam pierwszy czas próby, pokazując, że jego dotychczasowe międzynarodowe sukcesy nie są dziełem przypadku lecz talentu i ciężkiej pracy. Po wyjeździe z próby Cross wkraczaliśmy na drugi odcinek trasy o czasie przejazdu około 50 minut. Tam asfaltu było już bardzo mało. Królował las, las który straszył odkrytymi korzeniami, olbrzymimi whoopsami, kamieniami. Jakby tego było mało, to zdarzyły się ze dwa błotka i całkiem strome podjazdy oraz zjazdy, które niejednemu sprawiły masę kłopotów. Czasy były tak policzone, że trzeba się było spieszyć, szczególnie drugiego dnia, kiedy je skrócono. Momentami poprowadzona w gęstwie leśnej trasa była tak wąska, że handbary zawodników obdzierały z kory rosnące przy krawędzi trasy drzewka. Ciekawa sprawa wytworzyła się przy wspomnianych wyżej błotkach. Były one całkiem przejezdne, a stały się miejscem zabaw młodocianych kibiców. Część z nich przyjechała w te miejsca własnymi motocyklami różnych marek, co jest tym bardziej dziwne, że piwa sobie nie żałowali (naoczne obserwacje naszej grupy reporterskiej). Próba enduro Pewnie ten bursztynowy płyn natchnął ich myślą o zakopywaniu w błocie przez które przejeżdżali zawodnicy, drewnianych belek powodujących upadek nieszczęśliwca, który na nie trafił. Kilku zawodnikom trafiającym na te kłody spadły łańcuchy napędowe, co skutkowało stratą kilku minut. Były też próby kierowania obcokrajowców w gorszą koleinę aby się w niej trochę poszarpali z motorkiem. Ogólnie jednak wszystkich, zakopanych w błocie, wyciągano i to należy zapisać na plus tej grupki kibiców. Sam nie wiem co mam o tym myśleć. Takie rzeczy zdarzały się już na innych rajdach i to nie tylko w Polsce. Tym niemniej zabawa kosztem zawodników budzi mój niesmak i mam nadzieję, że nie stanie się w przyszłości przyczyną czyjeś kontuzji. Tak więc na PKC 2 zawodnicy meldowali się różnie, w zdecydowanej większości bez spóźnień ale i bez zbytnich luzów czasowych. Po dotankowaniu motocykla ruszaliśmy na próbę Enduro. Nieco krótsza i nieco węższa od poprzedniej, wymagała nienagannej techniki wejścia i wyjścia z łuku. W drugim dniu porobiły się na hamowaniach piaszczyste whoopsy, które wydatnie utrudniały stabilne wejście w łuk. W każdym razie mi utrudniały, innym nieco mniej, co zaobserwowałem na nakręconym na tej próbie filmie. I tak, po wyjeździe z tej około 5 minutowej próby, wyruszaliśmy na najdłuższy czasowo odcinek prowadzący do Startu. Trwał on drugiego dnia 53 min ( pierwszego czas był znacznie luźniejszy). Podczas tego odcinka zawodnicy mieli pełny przegląd różnorodności dróg i duktów leśnych kielecczyzny. Jak się kto postarał, to i wody z kałuży mógł się napić, a także zamaskować szarym błotkiem motocykl i siebie samego. Myślę, że dobrze zdałem ten egzamin z przysposobienia obronnego, bowiem przejeżdżając koło ostatniego PKP musiałem głośno krzyczeć swój numer startowy. Sędziowie nie mieli żadnej szansy aby go odczytać. Teraz wiem dlaczego podczas II wojny światowej kielecka partyzantka była taka silna. Biedni zmechanizowani żołnierze Wermachtu nie mieli żadnej możliwości aby dojechać w pobliże baz partyzanckich. A pewnie piechotą się nie chciało. Suma summarum, szczególnie drugiego dnia trzeba było iść ten odcinek " za wszystkie pieniądze" aby złapać kilka luźnych minut potrzebnych na zatankowanie motocykla i obsługę techniczną w depo. Potem znowu w trasę - ME i MP 3 kółka w piątek i sobotę, PP po dwa kółka. Jak na stopień trudności tego rajdu, kontuzji było naprawdę niewiele. Świadczy to o tym, że do Kielc przyjechali zawodnicy dobrze przygotowani do tego rajdu. Trasa była oznakowana bardzo dobrze. Team KTM Pogoda dopisała wspaniale, bo od piątku nie padało, a w sobotę było nawet piękne słońce i więcej kibiców na próbach. Wspaniale spisała się kielecka policja. Zabezpieczała skrzyżowania, kierowała ruchem starając się dać zawodnikom wolną drogę. Nie przyczepiała się do nie zapalonych świateł czy ewentualnego przekraczania prędkości. Naprawdę czułem się bezpiecznie na skrzyżowaniach widząc wszędzie policjantów. Korzystając z okazji pozwalam sobie w imieniu zawodników podziękować kieleckiej policji za wzorowe zabezpieczenie rajdu. Kierownikiem organizacyjnym zawodów był p. Janusz Łata i muszę przyznać, że organizacyjnie były to najlepsze zawody mijającego sezonu. Czwartkowa rejestracja zawodników odbywała się całkiem sprawnie podobnie jak zdawanie motocykli do Parku wyznaczone dla MP i PP na godziny 20-22. Osoby funkcyjne pracujące w Biurze Zawodów i w Parku Maszyn starały się być pomocne i życzliwe dla zawodników i w znacznej części im się to udawało. Właśnie w Parku Maszyn poznałem entuzjastę tej pięknej dyscypliny sportu jaką są rajdy enduro, p. Jarosława Ozdobę. Pan Jarek obiecał przygotować dla czytelników www.enduro.pl materiały dotyczące Świętokrzyskich Rajdów Enduro, Kolejka do grila więc być może wkrótce będziemy mogli napisać co nieco o historii tego sportu w Polsce. Samo depo znajdujące się przy Torze Wyścigowym "Kielce" było tak obstawione zagranicznymi ekipami jak nie przymierzając Stadion Dziesięciolecia straganami. Niektóre ekipy fabryczne miały nawet własne punkty żywieniowe, a te które nie miały mogły się wyżywić w punkcie żywieniowym restauracji Monte-Carlo zlokalizowanym na Bazie rajdu. Jedzonko niczego sobie - polecam. Coż do tej beczki miodu jaką był ten rajd dolano niestety łyżkę dziegciu. Była nią ceremonia rozdania nagród dla zawodników z MP i PP. Ogłoszono ją na godzinę 18 30 i jako miejsce wskazano Park Roboczy na tyłach budynku ośrodka (dlaczego nie w piwnicy ?). Sama ceremonia rozpoczęła się ze znacznym opóźnieniem. Na balkonie piętra stanął pewien pan i przy pomocy przenośnego megafonu wyczytał nazwiska triumfatorów poszczególnych klas. P125-PP-na--podium Megafon był cokolwiek zmęczony (jakby jechał rajd) więc niewiele było słychać. Tak więc nie wiem kto wręczał nagrody ale wiem, że w wielu wypadkach wręczył je innym osobom niż powinien. Po prostu pan z megafonem posługiwał się wynikami w których nie uwzględniono punktów zdobytych przez zawodników zagranicznych startujących w Otwartych Mistrzostwach Polski. Tym samym końcowa klasyfikacja tego rajdu dla MP była zupełnie inna niż ta według której wręczano puchary. Z zażenowaniem patrzyłem na skonfudowane oblicza obcokrajowców, którzy w większości nałoili naszych mistrzów, a na podium nie było dla nich miejsca. Na szczęście niektórzy zawodnicy jak Grzegorz Chorodyński czy Wojtek Rencz szybko zorientowali się w pomyłce organizatora i przekazali odpowiednie puchary w ręce zwycięzców. Podobno zawinił program komputerowy. Wypadło słabo i trzeba było się wstydzić. Szkoda, bo były to naprawdę udane zawody.
Przy omawianiu wyników w poszczególnych klasach pozwolę sobie pominąć Mistrzostwa Europy. Wyniki i relacje z ME można przeczytać na stronie www.enduroaktuell.com . Zakładając, że była to ostatnia runda MP(o ile nie odbędą się MP w Romanówce), to mamy już wyłonionych medalistów.
Mistrzostwa Polski :
Klasa 125- bardzo silnie obsadzona przez cały sezon. Właśnie w tej klasie jest najbardziej wyrównany poziom sportowy i o miejsce na podium może powalczyć nawet 6 zawodników. W Kielcach wygrał Robert Kapajcik przed braćmi Świderskimi - Markiem i Pawłem. Kapajcik jeździ w ME i jako Słowak do MP zgłosił się gościnnie. W finale ME Kapajcik zajął 7 miejsce, natomiast z Polaków Łukasz Kędzierski był 11, Marek Świderski 12, a Paweł 13. Są to dobre wyniki i należy zwrócić uwagę, że nasi reprezentanci niewiele odstawali czasami prób od czołówki europejskiej. Z pewnością mają papiery na jeżdżenie w pierwszej 6 ME, a jak znam życie na przeszkodzie stoją pieniądze. Co na to PZM ? Chyba warto zainwestować w tych młodych chłopaków i dać im szansę w przyszłym roku na start w całym cyklu ME. Oprócz wymienionych przeze mnie zawodników świetnie spisywali się w tym sezonie koledzy Szturomski, Szczepański i Przygoński. Jeździli równo, szybko, punktując na każdych zawodach. W przyszłym roku mogą myśleć o podium. Pozostali zawodnicy tej klasy jeździli nieco wolniej niż czołowa 6 ale dalej było to bardzo szybko. Niektórzy z nich borykali się nieco ze swoim sprzętem jak choćby bracia Ulenbergowie, a wtedy o wynik jest bardzo trudno.
Mistrzem Polski został Paweł Świderski przed Markiem Świderskim. Drugim wicemistrzem jest Paweł Szturomski.
Klasa 250
- wygrał Ivan Jakes przed Markiem Przybyszem i Stefanem Svitko. Zarówno Jakes jak i Svitko to Słowacy, którzy zajęli 6 i 14 miejsce w swoich klasach w ME. Marek Przybysz był 10 w ME ( S250). Dzielnie spisał się Wojtek Rencz, który mimo kontuzji drugiego dnia (ręka w gipsie) ukończył rajd i zdobył tytuł Wicemistrza Polski 2003. Mistrzem Polski 2003 został Marek Przybysz, a zaszczytne 3 miejsce zajął Łukasz Bartos.Czwarty jest Łukasz Kurowski który nie jechał kilku ostatnich rajdów z powodu kontuzji, której nabawił się podczas zawodów motocrossowych. Tym samym uciekły mu punkty i lepsze miejsce, a szkoda bo jak wszyscy wiemy, kolega Kurowski przez długi czas prowadził w klasyfikacji tej klasy. Oprócz wspomnianych już zawodników pokazał się bardzo ładnie w tej klasie Karol Kędzierski, który również dysponuje potencjałem dającym możliwość walki o podium.Wojciech Rencz
Klasa p.250- tutaj wygrał Radek Matoska (Słowacja), który zajął 8 miejsce w klasyfikacji 4T ME. Drugi był Piotr Krasuski ( 14 w ME), a trzeci Mirosław Kowalski. . Tym samym Mistrzem Polski został Piotr Krasuski, Wicemistrzem Polski Mirosław Kowalski, a drugim Wicemistrzem Robert Rozpędowski. Trzeba przyznać, że w tej klasie wykruszyło się w trakcie sezonu wielu dobrych zawodników. Pierwszy odpadł Michał Ostrzyżek, który złamał nogę w Chełmnie. Cieszymy się , że powoli dochodzi do pełnej sprawności, chociaż z powodu bólu rehabilitowanej nogi nie ukończył rajdu w Kielcach. Drugi złamał rękę Robert Rozpędowski i potem to samo przytrafiło się Błażejowi Gazdzie, który tym samym nie obronił trzeciej pozycji w generalce tej klasy. Hubert Dzianok, który mógł śmiało włączyć się do walki o podium, odpuścił ten sezon startując tylko w 2 eliminacjach. Ale nic to, bo w przyszłym sezonie wszyscy ci zawodnicy będą już w pełni sił i wtedy zrobi się niezły ścisk w czołówce.
Klasa Weteran- w Kielcach wygrał Emil Cunderlik ( Słowacja), a drugi był Grzegorz Chorodyński. Na tym koniec, bo klasa Wet MP była w tym roku słabo obsadzona i w poszczególnych eliminacjach startowało często tylko 3 zawodników. W niczym nie umniejsza to sukcesu Grzegorza Chorodyńskiego, który został Mistrzem Polski 2003. Grzegorz jeździ naprawdę szybko i bardzo pewnie ( jak na weterana przystało). Wprawdzie w Kielcach przegrał z Cunderlikiem ale ten z kolei , chociaż już około 50 letni zawodnik, był 2 w swojej klasyfikacji w ME. Cunderlik na próbach robił czasy jak czołówka naszej młodzieży, ma chłop zdrowie i umiejętności. Chorodyński w ME zajął 8 miejsce. Wicemistrzem Polski został Marek Krawczyk, który zawodów w Kielcach nie ukończył. Drugim Wicemistrzem został Leszek Węgrzynowski i jest to duży sukces Leszka, który rok temu wywalczył Puchar PZM w tej klasie.
Puchar PZM:
Klasa 125- w Kielcach wygrał Kamil Kołodziejczyk przed Karolem Mochockim i Wacławem Skolarusem. Kamil miał znów problemy z rozruchem swojej Yamahy pierwszego dnia ale skończyło się dobrze. Michał Łukasik . Zdobywcą Pucharu PZM w tej klasie został Michał Łukasik, który w Kielcach pojechał rajd już w klasyfikacji MP i zajął tam zaszczytne 9 miejsce. Tak, MP to jednak nieco wyższe wymagania dla zawodników i silniejsza konkurencja. Tym niemniej Michał wykazał się prawdziwym duchem enduro, kończąc rajd mimo braku zdefektowanego sprzęgła. O drugie i trzecie miejsce będą walczyć w Romanówce koledzy Kołodziejczyk, Podrażka, Mochocki, Bielawski i Grychowski. Szkoda, że kolega Skolarus tak późno dołączył do rywalizacji, bo miałby z pewnością szansę na miejsce na podium.
Klasa 250- wygrał ( chciałoby się napisać "jak zwykle" ) Wojciech Brzuśnian przed Darkiem Dudą i Maciejem Łobozem. Ostatnio coraz szybciej jeździ kolega Łoboz, a że należy do grupy zawodników młodych (trenuje wspólnie z Wojtkiem Brzuśnianem), to należy się spodziewać, że przyszły rok będzie należał do niego. W generalce tej klasy ścisk jest duży ale wydaje się, że Brzuśnian nie odda pierwszego miejsca, Duda drugiego, a na trzecim uplasuje się Andrzej Kreft, którego równa i bezpieczna jazda zaowocowała przewagą 36 punktów nad czwartym - Maciejem Kanią. Wojciech Brzuśnian i Darek Dudą Do końca tylko jedne zawody, wobec tego tylko kataklizm może zmienić końcową klasyfikację tej klasy. W Kielcach jechałem z Maćkiem Kanią w tych samych czasach i miałem okazję obserwować jego jazdę. Muszę powiedzieć, że Maciek jeździ w lesie bardzo elegancko i dobrze technicznie, co sugeruje, że również on w przyszłym roku może powalczyć o podium. Najbardziej podobało mi się, jak Maciej dla uciechy publiczności stanął na koło i przegapił, jadąc na jednym kole, znak skrętu. Ja pojechałem w prawo, a Maciek prosto. Wprawdzie szybko mnie dogonił ale jednak przy ciasnych czasach mogłoby to oznaczać spóźnienie. Tak więc życzę temu sympatycznemu zawodnikowi nieco więcej zimnej krwi. Warto jeszcze wspomnieć o Sebastianie Gryga, który ze swoimi czasami prób plasuje się w czołówce klasy i w przyszłym roku na pewno będzie miał dużo do powiedzenia na temat rozdawnictwa pucharków.
Klasa Weteran - w mojej klasie jak zwykle wygrał Bogumił Wojtaszek ale tym razem nie poszło mu to tak łatwo. Pierwszy raz w tym roku przyjechał na zawody Paweł Sikora, zwycięzca tej klasy z roku 2001. Paweł mówił, że niewiele trenuje ale mimo to cały czas jeździ bardzo szybko. Oba dni siedział Bogusiowi na kukule nie dając mu odetchnąć ani na chwilę. Jednak kolega Wojtaszek wygrał, a więc zaczyna sobie coraz lepiej radzić ze stresem, który towarzyszy mu jako liderowi i zdobywcy Pucharu PZM. . W Kielcach byłem trzeci, a w generalce klasy zająłem drugie miejsce. Rajdu w Kielcach nie ukończyło tylko dwóch weteranów z 9 startujących. Andrzej Krakowiak potłukł się dotkliwie pierwszego dnia i drugiego nie wystartował, a Jacek Dębski nabawił się kontuzji ręki. Właśnie między tymi zawodnikami odbędzie się w Romanówce bój trzecie miejsce. Do zdobycia jest 50 punktów, bo wygląda na to, że ani Wojtaszek ani ja w tym rajdzie udziału nie weźmiemy (wiadomo - budżet).

Podsumowując uznajemy te zawody za bardzo udane przez ciekawą i trudną trasę, doskonałe próby, dobrą pogodę, pomocnych kibiców (za wyjątkiem tych co zastawiali pułapki), ciepłą wodę w hotelu, smacznego grilla z restauracji Monte-Carlo, dobrą organizację i dużą frekwencję.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:

- Trasa - 10 pkt
( była propozycja na 9 ale oznakowanie było tak dobre, że nie wypada)
- Organizacja - 8 pkt ( tylko to nieszczęsne rozdanie nagród )
- Sędziowanie - 7 pkt ( sędzia w czapeczce z napisem "RAIDER" był troszkę mało przystępny dla zawodników, którzy liczą bardziej na informację niż pouczanie )
Ocena ogólna - 25/30 . Nota - bardzo dobry.
To, że komisja sędziowska nie zauważyła braku punktów z dnia przy nazwiskach zawodników zagranicznych nie wystawia dobrego świadectwa jakości jej pracy.
Ogólnie były to naprawdę świetne zawody. Przesyłam z Trójmiasta gratulacje i podziękowania dla Kieleckiego Klubu Motorowego. Na zawody do Kielc przyjedziemy zawsze.
Gratuluję wszystkim zawodnikom zdobytych przez nich tytułów, a tym, którzy tytułów nie zdobyli a sezon ukończyli cało, również gratuluję, bo cóż zaszczyty i tytuły- gdy zdrowia brak.

Tym, którzy się trochę sponiewierali, życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Do zobaczenia na trasie.
Artur Łukasik

Foto w relacji:
Renata Łukasik

Podziękowania za pomoc w przemieszczaniu sie podczas rajdu dla Mirka,Marka i Krzyśka od dziewczyn z Trójmiasta, które przygotowały dla nas zdjęcia zamieszczone w relacji. Ekipa reporterska







Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak