Rajd w w Iwoniczu 16/17.08.2003 - IX/X el.IMP i XI/XII Runda Pucharu PZM w rajdach enduro oraz Zespołowe i Klubowe Mistrzostwa Polski


Okiem Weterana

Autor po próbie crossZ pierwszego dnia zawodów utkwiła mi w pamięci taka scena. Jechałem dojazdówkę do mety podczas ostatniej pętli, zupełnie się nie spiesząc bowiem czasy były bardzo luźne. Nagle z daleka widzę stojące przy trasie Kawasaki kolegi z Sopotu Marcina Spirowskiego ( żółte 265). Marcin siedzi na siodle i zupełnie się nie rusza. Przestraszyłem się, że coś się stało, tym bardziej, że Marcin godzinę wcześniej wydachował na trasie dość nieszczęśliwie przykrywając się stalową pierzynką swojego motocykla. Podjeżdżam zatem i pytam się : Spira co się stało? Na to Spirka mówi: Nic. Zobacz jak tu pięknie. Rozejrzałem się - rzeczywiście. Widok zapierał dech w piersiach. Dla nas, wychowanych nad morzem, pofałdowany teren jest ciekawy sam w sobie. Jeżeli dodać do tego piękną pogodę, urozmaiconą trasę rajdu, fantastyczne widoki - to tylko dla tego warto przyjechać na rajd w górach ( Tomek Zych, który sam z większych gór pochodzi, powiedziałby pewnie " Jakie to tam góry..."). Dla nas jednak są to góry i pewnie na taki rajd przyjedziemy zawsze jak zdrowie dopisze. Tak jak ja pomyślało wielu zawodników i zjechali się tłumnie. Dość powiedzieć, że już dawno nie było tak dobrze obsadzonej imprezy. Wystartowało 126 żużlowników i traktorzystów. Nie wszyscy ten rajd ukończyli ale o tym po kolei. GKM Bałtyk przed startemOrganizatorem XI i XII rundy IMP, Zespołowych MP, Klubowych MP i XIII oraz XIV rundy Pucharu PZM w Krośnie był Automobilklub Małopolski, którego biuro udzielało przed rajdem wyczerpujących informacji na temat mających się odbyć zawodów. Należy to zapisać na plus dla organizatora. Baza rajdu została zlokalizowana w Iwoniczu w Zespole Szkół Rolniczych. Organizator postarał się o to aby na bazie rajdu był punkt gastronomiczny (bardzo dobrze) i toalety (dwie to nieco za mało ale na szczęście można było skorzystać z sanitariatów szkoły). Park maszyn był wytyczony taśmami i można było dość swobodnie wstawić i zabrać z niego motocykl, nie okazując przy tym żadnych dokumentów (sprawdzone). Mimo to żaden nie zginął, co oznacza, że organizator słusznie zaufał swoim ziomkom, że cudzego nie ruszą. Ja jednak tę niefrasobliwość muszę zganić. Na bazę rajdu dojechaliśmy w piątek lekko po południu i po sprawnym załatwieniu formalności w Biurze Zawodów zdaliśmy motocykle do Parku Maszyn. Zadziwiające jest to, że nie badano głośności motocykli, bo jak usłyszałem "padał deszcz, który zafałszowuje działanie urządzeń pomiarowych". Dziwne, jak ja zdawałem motocykl, a byłem jednym z pierwszych, to żaden deszcz nie padał i potem deszczu ani widu, ani słychu. Widok na BieszczadyPo rozlokowaniu się w hotelu pojechaliśmy obejrzeć próby. Próba cross była wytyczona na łące zarośniętej wysoką trawą w której otaśmowano i wykoszono trasę przejazdu. Jako, że teren był pagórkowaty, trasa prowadziła w górę i na dół po stokach o lekkim nachyleniu. Próba ta nie wymagała szczególnej maestrii technicznej ale podobała mi się tak jak i wielu moim kolegom. Niestety była nieco za krótka ( czasy przejazdu między 2 , a 3 minuty). Druga próba - country prowadziła przez las i była podobnej długości jak próba cross. Ciekawostką jest to, że próba country zaczynała się w zupełnie innym miejscu niż się kończyła i stanowiła jak gdyby integralną część trasy. Nie była otaśmowana ale skróty były raczej niemożliwe. Trasa próby prowadziła pod górę (po drodze było parę niespodzianek typu - drewniane belki w poprzek trasy), potem lekko kręta, koleinowa trasa spadała w dół wąwozem do wyjścia z lasu gdzie była meta próby. Również w tym wypadku trudno narzekać na dobór trasy próby. Prawdziwa próba country dla tych, co potrafią i nie boją się trzymać gazu. Mała pomyłka mogła mieć tragiczne następstwa, bo drzewa mijaliśmy niekiedy na centymetry.Jedyne zastrzeżenie jakie mam do organizatorów, to brak ludzi na próbie country. Wprawdzie nie byli oni potrzebni do naprawy Start do próby country otaśmowania ale do ewentualnego udzielenia pomocy pechowemu zawodnikowi. Na szczęście obyło się bez specjalnych problemów jednak organizator na takie szczęście nie powinien liczyć. Mistrzem próby country został Wojciech Rencz ( czerwone 3), który przejechał tę próbę w czasie niebotycznie krótkim wykazując tym świetne opanowanie motocykla jak również fakt posiadania nerwów ze stali. Mistrzem próby cross został Marek Przybysz ( czerwone 1) udowadniając, że nikt tak jak on nie potrafi wycisnąć wszystkich kucy z silnika swego motocykla. Tak więc trasa prowadziła luźnym czasowo odcinkiem od Startu do PKC 1, zaraz po nim była próba country i ciasny czasowo odcinek do PKC 2 gdzie ulokowana była próba cross. Po próbie cross następował znów luźny czasowo odcinek do Startu kończąc ok.70 km pętlę. Tych pętli zawodnicy MP jechali w sobotę 4 i w niedzielę 3, a PP o jedną pętlę dziennie mniej. Trasa pętli była urozmaicona. Były długie ale niezbyt strome podjazdy i zjazdy. Brak było dużego błota (osobiście mi to nie przeszkadza) ale różnorodność nawierzchni była ogromna. Od miękkich gliniastych kolein, przez kamienne szutry czy sprężyste łąki do twardych, głębokich do osi kolein na wiejskich drogach. Asfaltu było niewiele, a piasku zaś wcale. Taka niespotykana na innych rajdach różnorodność nawierzchni na pewno podwyższa stopień trudności rajdu, zmuszając zawodników do pełnej koncentracji nawet na odcinkach luźnych czasowo. Tych, którzy nie byli dostatecznie skoncentrowani spotykały przykre niespodzianki mające swój finał w szpitalnym ambulatorium. Rzeczywiście podczas tego rajdu co najmniej kilku jego uczestników korzystało z pomocy lekarskiej, a znacznie więcej obyło się bez tej pomocy po mniej lub bardziej przykrych upadkach. Podczas moich rozmów na bazie rajdu spotkałem się z opinią, że tematu wypadków dla dobra tej dyscypliny sportu, należy unikać. Niezupełnie zgadzam się z tą opinią. Sporty motorowe są niebezpieczne, zawsze takie były. Niezależnie od tego czy ścigamy się w terenie czy na torze, samochodem czy motocyklem. I nie widzę żadnego racjonalnego powodu by nie uświadamiać tego faktu czytelnikom i zawodnikom. W końcu od nas samych zależy na ile odkręcimy manetkę gazu. Za ewentualne wypadki trudno jest winić tych co wytyczali trasę, bo jeżeli jest za trudna lub ma zbyt ciasne czasy, to i tak musimy jechać na tyle na ile potrafimy. Nie szybciej, bo za jazdę ponad miarę przychodzi z reguły zapłacić własnym zdrowiem. Gra nie warta świeczki. Rajdy enduro jeździ się na całym świecie i wszędzie były, są i będą wypadki. Także u nas. Zawodnicy muszą jasno uświadomić sobie, że tylko zdrowy szofer może robić postępy, a więc człowiek w gipsie cofa się w swoim sportowym rozwoju. Bądźmy rozważni i miejmy szczęście, czego sobie i wam życzę. Amen. Zjazd na PKC1Języczkiem uwagi podczas tego rajdu był odcinek pomiędzy PKC 1, a PKC 2. W pierwszym dniu czas przejazdu był bardzo ciasny i trzeba było się spieszyć aby nie spóźnić tego odcinka. Pierwszego dnia w pierwszej pętli wielu zawodników zanotowało kilkuminutowe spóźnienia, które być może zadecydowałyby o końcowym wyniku rajdu, gdyby nie decyzja sędziego o anulowaniu spóźnień z tego odcinka. Sędzia zawodów p. Marek Kopczyński dopiero w niedzielę rano zatwierdził wyniki z poprzedniego dnia bez spóźnień z pierwszej pętli na PKC 2. Do mnie jako uczestnika zawodów nie dotarła żadna informacja dlaczego sędzia podjął taką decyzję. Nie widziałem też żadnego komunikatu w tej sprawie. Krótko mówiąc: polityka informacyjna Biura Zawodów leżała na łopatkach. Inną zaś rzeczą jest czy p. Kopczyński podjął słuszną decyzję. Wydaje mi się, że tak, mimo, że należałem do tych, którzy nie spóźnili tego odcinka. Pierwsi zawodnicy z MP po przejechaniu country testu wpadli na ciasny odcinek i zgubili trasę. Złapali spóźnienie, które było zawinione złym oznakowaniem trasy. Rzeczywiście oznakowanie trasy było bardzo słabe, a po wyjeździe z country testu był tylko jeden znak w trawie, a potem długo nic. A droga rozgałęziała się i łatwo Na PKC Marcin Spirowski 265można było zgubić trop. Byłoby dobrze gdyby istniał "dobry zwyczaj enduro" odbierania trasy przez sędziego zawodów od organizatorów. Nie trzeba dużo - zaprzyjaźniony marshal z motocyklem objeżdża trasę w piątek i zgłasza swe uwagi sędziemu. Być może wtedy udałoby się uniknąć wielu trudnych decyzji, a zastrzeżenia do oznakowania tras, które są prawie przy każdym rajdzie, odeszłyby do przeszłości. W drugim dniu zawodów odcinki luźne czasowo zostały skrócone o kilka minut, zaś ten pomiędzy PKC 1 i PKC 2 wydłużono. Tym sposobem rywalizacja w rajdzie rozstrzygała się na próbach. Pogoda dopisała nam wspaniale więc radości z jazdy było co niemiara. Przejdźmy jednak do wyników. W Zespołowych Mistrzostwach Polski wygrał zespół KM Cross-AMK Red-KKM Self w składzie: Michał Janaszek, Łukasz Bartos, Grzegorz Chorodyński. Drugie miejsce zajął zespół AP Głogów - GKM Bałtyk w składzie: Wojciech Rencz, Mirosław Kowalski i Robert Warchoł. Trzecie wywalczył zespół AP W-wa I w składzie: Łukasz Kędzierski, Karol Kędzierski i Jakub Skomorucha. Z kolei w Klubowych Mistrzostwach Polski wygrał drugi raz z rzędu KM Cross z Lublina. Klub ten z pewnością ma szeroką kadrę zawodników, a szczególne uznanie budzi jego praca z młodzieżą. Dość powiedzieć, że na 12 startujących zawodników w kat. Młodzik MP aż 9 należy do KM Cross. Serdeczne gratulacje dla Prezesa KM Cross - Piotra Więckowskiego. W klasyfikacji indywidualnej MP wyniki były następujące:
Młodzik MP - I m Tomasz Jusiak KM Cross II m Hubert Wawra KM Cross III m Kamil Joć KM Cross Kamil Walczak, który prowadzi w klasyfikacji generalnej tej klasy nie ukończył I dnia rajdu i dlatego nie liczył się w klasyfikacji z dwóch dni mimo, że drugiego dnia był pierwszy.
125 MP - I m Paweł Świderski AP W-wa II m Łukasz Kędzierski AP W-wa III m Marek Świderski AP W-wa W tej klasie o pierwsze miejsce walczą bracia Świderscy. Na razie pierwszy jest Paweł. Wydaje się , że o III miejsce w klasyfikacji generalnej tej klasy powalczyć mogą jeszcze trzej zawodnicy: Paweł Szturomski, Wojciech Szczepański i Jakub Przygoński.
250 MP - I m Łukasz Bartos AMK Red Grodków II m Wojciech Rencz AP Głogów III m Marek Przybysz AP Głogów Łukasz Bartos wygrał pierwszą w tym sezonie eliminację MP w swojej klasie. Wskazuje to na spory potencjał tkwiący w tym zawodniku. Mimo to będzie mu ciężko zmieścić się na pudle, bo pewnie w następnej eliminacji wystartuje już Łukasz Kurowski, którego czeka ciężka walka z Markiem Przybyszem i Wojtkiem Renczem o pierwsze miejsce.
p 250 MP - I m Hubert Dzianok KM Cross II m Piotr Krasuski AP Głogów III m Stanisław Cukier KM Cross W tej kategorii karty wydają się być rozdane. Mistrzem Polski zostanie Piotr Krasuski, którego przewaga punktowa nad drugim w tabeli Robertem Rozpędowskim wynosi 100 pkt. Z kolei koledzy Rozpędowski i Gazda wyeliminowali się z walki przez kontuzje ( Błażej Gazda złamał rękę podczas ostatniego rajdu, a kolega Rozpędowski zrobił to samo w Chełmie). Wygląda na to, że walka o tytuły wicemistrzowskie rozegra się pomiędzy Hubertem Dzianokiem i Mirosławem Kowalskim. W Iwoniczu Hubert był szybszy od Kowala, czyżby tak miało zostać?
Weteran MP - I m Krzysztof Serwin KM Cross II m Grzegorz Chorodyński KKm Self Kielce III m Leszek Węgrzynowski Toruński Motor Klub W Iwoniczu wystartowało aż 8 zawodników, co jest dawno nie widzianą liczba startujących w tej klasie. Wiadomo - Klubowe MP, więc prezesi klubów znaleźli argumenty na start swoich weteranów. Szkoda, że kolega Serwin nie startuje w całym cyklu, bo jeździ szybko i na pewno wzmocniłby konkurencję w tej klasie. W tym roku wygra, jak najbardziej zasłużenie, Grzegorz Chorodyński. O drugie i trzecie miejsce rozegra się walka pomiędzy Markiem Krawczykiem, Leszkiem Węgrzynowskim i jeżeli wystartuje - Krzysztofem Serwinem.
2K MP - I m Grzegorz Brzozowski GKM Bałtyk II m Krzysztof Machaj ATV Polska III m Włodzimierz Cebo BKM W tej klasie rywalizację wygra najpewniej szybko jeżdżący Rafał Sonik, który nie ukończył rajdu w Iwoniczu, bowiem rozbił swój traktor na próbie country. Z tego co słyszałem Rafał miał dużo szczęścia , bo uderzenie w drzewo było przy dużej szybkości i traktor trzeba było zbierać na łopatkę. A Rafałowi nic - to bardzo dobrze. Sprzęt można naprawić, z człowiekiem gorzej. Drugi w klasyfikacji Grzegorz Brzozowski ma stratę 32 pkt. i nie odpuszcza. Tak więc Rafał nie może się więcej mylić w tym sezonie.
Młodzik PP - I m Bartosz Pawlik KTM Nowi II m Rafał Kiczko KM Quercus III m Michał Pelczar Dużą przewagę ma Bartosz Pawlik, a o drugie i trzecie miejsce toczyła się będzie walka pomiędzy Rafałem Kiczko, Pawłem Kłosem i Piotrem Nadulskim.
125 PP - I m Michał Łukasik GKM Bałtyk II m Wacław Skolarus III m Łukasz Podrażka Szarak Sochaczew W tej klasie pierwsze miejsce zapewnił sobie Michał Łukasik, który uzbierał już 120 pkt przewagi nad drugim - Łukaszem Podrażką. Łukasz jeździ z rajdu na rajd coraz lepiej i zawsze punktuje. Ta zwyżka formy dobrze rokuje na przyszły rok. W tym, o miejsce na pudle, musi powalczyć z Przemkiem Bielawskim i Kamilem Kołodziejczykiem ( Kamil urwał pierwszego dnia chłodnicę w swoim motocyklu i dlatego drugiego dnia nie wystartował). Do walki może włączyć się jeszcze Karol Mochocki, któremu wyraźnie nie podpasowała próba country, ale zawodnik ten jeździ szybko i bardzo rozsądnie. Z zupełnie nieznanych powodów przewrócił się mocno drugiego dnia i odniósł kontuzję barku i ręki Jacek Szklarski, który podczas poprzednich rajdów jeździł zawsze w czołówce swojej klasy. W tym sezonie już nie wystartuje. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia i tak się pewnie stanie, bo chłop jest młody i silny, a enduro woła i wabi swoimi urokami. Pojawił się po raz pierwszy kolega Wacław Skolarus, a wyniki jego były imponujące. Jeździł szybko i bardzo regularnie. Gdyby Skolarus startował cały sezon, to pewnie Łukasik miałby twardy orzech do zgryzienia. Czekamy na kolejne starty kolegi Wacka Skolarusa.
p 125 PP - I m Wojciech Brzuśnian BKM II m Maciej Łoboz BKM III m Dariusz Duda BKM Trzej muszkieterowie Beskidzkiego Klubu Motorowego znowu pokazali klasę. Wojtek Brzuśnian jeździ szybko i pewnie. Nie spada poniżej drugiego miejsca. Czasy na próbach robi na poziomie czołówki MP. Nie wszyscy wiedzą, ze Wojtek nie jest prawiczkiem w fachu enduro. Ma już 30 lat i 12 lat temu zastopował swoją karierę będąc już dwukrotnym Mistrzem Polski w klasie 50 ccm i Mistrzem Polski w klasie 125 ccm w Rajdach Enduro. Teraz powrócił i nabiera wiatru w żagle, co może zaowocować tegorocznym zwycięstwem w Pucharze. Coraz lepiej jeździ też Maciej Łoboz, niestety w klasyfikacji generalnej ma spora stratę do liderów. Jak zwykle pewny Darek Duda musi się mocno napocić aby odeprzeć atak Brzuśniana na pierwsze miejsce podczas najbliższych zawodów. Wierzę w Darka, a poza tym nikt tak jak on nie jeździ tak pięknie na kole (no, może kolega Przybysz). Trzecie miejsce w generalce tej klasy przynależy do Andrzeja Krefta, który z trudem ale jednak broni swej przewagi punktowej, a trzeba wam wiedzieć, że Andrzej miał już dwukrotnie pecha w tym sezonie, łapał gumę i tym samym 0 punktów.
2K PP - I m Paweł Sobczyk II m Robert Nabrdalik ATV Polska III m Piotr Jarosiewicz AA Małopolski W tej klasie prowadzi Marcin Grochowski ale sprawa tytułu jest otwarta i aspiracje do niego mogą zgłaszać koledzy: Jachnicki, Kania, Nabrdalik, Sobczyk, Iwański. Walka będzie się toczyła do samego końca.
4K PP - I m Witold Kłeczek BKM II m Maciej Golonka ATV Polska O tytuł Mistrza walczy ich dwóch, a trzecim będzie pewnie Robert Anioł.
Weteran PP - I m Bogumił Wojtaszek ZKSIT Wągrowiec II m Artur Łukasik GKM Bałtyk III m Witold Sikora AKM Na koniec moja klasa - ostatnia ale nie najgorsza. Boguś Wojtaszek przyjechał świeżo po kontuzji, z cieknącym teleskopem i zagarnął co jego, a ja znowu musiałem obyć się smakiem. Cóż II miejsce w takim towarzystwie to całkiem spore osiągnięcie. Koledzy Sikora, Krakowiak i Dębski walczyli ze mną do ostatniej próby. W generalce tylko pech może pozbawić Bogumiła Wojtaszka pierwszego miejsca, a mnie drugiego. Tym niemniej będę walczył do końca. Natomiast szykuje się ostra walka o III miejsce pomiędzy Andrzejem Krakowiakiem i Jackiem Dębskim. Obstawiam Jacka, bo Andrzej ma ostatnio pecha ze sprzętem, choć jeździ ociupinkę szybciej niż Jacek.

Podsumowując uznajemy te zawody za udane przez świetną trasę , dobrą pogodę, miłych kibiców (za wyjątkiem tego małorolnego, co szarpał się z Hubertem Dzianokiem), niezłą organizację i dużą frekwencję.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:

- Trasa - 8 pkt
( obniżyliśmy notę , bo oznakowanie było słabe)
- Organizacja - 8 pkt ( tylko ten Park Maszyn )
- Sędziowanie - 5 pkt ( brak jasnej i wyraźnej informacji dla wszystkich uczestników; zdarzyło się, że sędzia na PKC wpisał wcześniejszy czas ręcznie mimo, że był zegar do odbijania czasu - to chyba nie fair ?)
- Ocena ogólna - 21/30 . Nota - dobry

Sędziowanie naprawdę można poprawić poprzez szkolenie sędziów przed zawodami. To nie jest trudne.

Do zobaczenia w Miedzianej Górze
Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak