Zapis rozmowy z Pawłem Świderskim, zawodnikiem polskiej drużyny World Trophy na 78 ISDE w Brazylii.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet

Paweł Świderski Miedziana Góra k. Kielc Twój wynik w kl. 250 4T na SixDay w Brazylii był miłym zaskoczeniem dla wszystkich. Co w jego osiągnięciu najbardziej pomogło?
Sam byłem zaskoczony jak tata powiedział, że miałem 6 i 7 próby w klasie po pierwszym dniu. Myślę, że głównym powodem osiągnięcia takiego wyniku był dobrze przygotowany motocykl i to, że lubię jeździć po piasku.
Jak się jechało w nowej dla Ciebie klasie?
Nie odczuwałem większych zmian, starałem się jechać jak najlepiej.
Czy "przesiadka" z 125 2T na 250 4T stwarza jakieś trudności? I jakie ma zalety?
Paweł Świderski na Yamaha WR250F z bratem Markiem O tak, na początku nie było łatwo, gasł mi motocykl na zakrętach, przez co wiele razy się przewracałem, ale to oczywiście nie była wina motocykla, ja sam go do tego zmuszałem. Po kilku poważniejszych treningach nauczyłem się jak jeździć by motocykl nie gasł. Ten motocykl ma wiele zalet, ale taką najważniejszą dla mnie cechą jest to, że bardzo łatwo się go odpala nawet po poważniejszych dachowaniach.
Jak się spisywał nowy motocykl, czy możesz go bliżej przedstawić?
Z motocyklem nie miałem żadnych problemów. Moja praca przy nim ograniczała się do wymiany filtra powietrza, smarowania łańcucha zmiany opon. Ten motocykl jest naprawdę świetny, świadczy o tym fakt, że pierwsze 11 miejsc w mojej klasie zajęli zawodnicy na motocyklach Yamaha. Naprawdę polecam ten motor!
Jak oceniasz SixDay w Brazylii, co dało się najbardziej w znaki, a co pomagało?
Marek Świderski Tegoroczna Sześciodniówka nie należała do najcięższych. Najwięcej problemów sprawiała mi wysoka temperatura. Natomiast, jeśli chodzi o pomoc to doskonale spisywała się obsługa i motocykl, chodził bez problemów i nie dokładał mi zmartwień.
Czy miałeś jakieś poważne trudności?
Na szczęście obeszło się bez większych problemów.
Który dzień był dla Ciebie najcięższy?
Drugi i trzeci dzień był jednym z cięższych, a to przez to, że trasa wiodła przez góry.
Duża ilość piaszczystych prób pomagała chłopakom z Mazowsza wyjeżdżonym w takich warunkach?
Na pewno był to dla nas jakiś plus, ale to nie był taki piasek jak u nas na Mazowszu. W Polsce trudno by było znaleźć taki sypki piasek nawet na plaży.
Czy klimat w Brazylii był uciążliwy czy też dość wysokie temperatury i brak opadów pomagały?
Ja osobiście bym się cieszył jakby trochę popadało, bo jazda w upale i gęstym kurzu nie należy do najprzyjemniejszych.
W sezonie nie startujesz w imprezach międzynarodowych. Jak się jeździ z światową czołówką? Jakieś nowe doświadczenia? Dodatkowa motywacja?
Tu muszę cię poprawić. Od dwóch lat z bratem jeździmy na Mistrzostwa Europy tym roku startowaliśmy w trzech eliminacjach i starty ze światową czołówką nie są mi obce. Chociaż nie mogę powiedzieć, że startowałem już wcześniej w jednych zawodach ze Stefanem Evertsem. Patrząc na takiego zawodnika na pewno można się czegoś nauczyć i nabrać motywacji, aby w Polsce pokazać się z jak najlepszej strony.
Co sądzisz o konieczności stworzenia drużyny Junior Trophy i włączeniu się starszych, a uznanych polskich zawodników enduro w rywalizację na SixDay w Kielcach, choćby w rywalizacji klubowej?
Ja bym przede wszystkim postawił na Juniorów, a dopiero później ustawił zespół Trophy.
Czy liczny udział polskich zawodników w SixDay pomaga?
Tak, na pewno. Jest o wiele raźniej niż samemu.
Czy kibice na próbach są wsparciem dla zawodnika enduro?
Kibice bardzo pomagają, samo to, że wezmą ssak lub dadzą wody do picia, nie mówiąc już o tym jak machają polską flagą, to naprawdę jest przyjemne i strasznie motywuje.
Jakie plany na przyszły rok?
Dokładnie jeszcze nie wiem. Motocykl mam już zamówiony, więc chyba będę startował w zawodach.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2004.

Dla enduro.pl z Pawłem Świderskim rozmawiał Grzegorz Wesołowski