Zapis rozmowy z Markiem Świderskim, zawodnikiem polskiej drużyny World Trophy na 78 ISDE w Brazylii.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet

Marek Świderski Miedziana Góra k. Kielc To była twoja kolejna Sześciodniówka w polskiej reprezentacji, tym razem w składzie zespołu Trophy. Jak oceniasz swój start w Brazylii?
To była moja druga Sześciodniówka. Myślę, że start w Brazylii mogę zaliczyć do udanych, ponieważ przez 6 dni nie miałem problemów z motocyklem i kondycją. Start ten pozwolił mi zdobyć nowe doświadczenia, które mam nadziej zaprocentują na SixDay w Kielcach.
Co szczególnie utkwiło Ci w pamięci z zawodów w egzotycznym kraju?
Szczególnie utkwiły mi w pamięci przepiękne krajobrazy, ludzie i sposób w jaki żyją.
Czy zmiana stref czasowych i klimatu miała duży wpływ na kondycje i samopoczucie?
Już po pierwszym dniu "przestawiłem się" na tamtejszy czas. Zaaklimatyzowanie dla mnie nie było ciężkie, a nawet jak by było to nic w tym dziwnego, ponieważ różnica między temperaturą w Polsce, a Brazylii to ok.25°C.
Jaką część trasy i jakie próby oceniasz jako najtrudniejsze w tegorocznej SixDay, który dzień najbardziej dał Ci się w znaki?
Marek Świderski na KTM 125EXC z bratem Markiem Yamaha WR250F Najgorzej jechało mi się w drugim i trzecim dniu zawodów, a w zasadzie to tylko dwa poszczególne odcinki, które prowadziły po górach. Wąskie ścieżki po "luźnych" kamieniach oraz ostre i pokręcone zjazdy uniemożliwiały czasami wyhamowanie motocykla przed zakrętem. Na niektórych odcinkach jechało się w tumanach kurzu, po czym wjeżdżało się w wysoko w góry, gdzie kórz przez cały czas utrzymywał się w powietrzu i było bardzo duszno. Jeśli chodzi o próby to tylko jedną mi się źle jechało, ponieważ prowadziła po twardych jak beton kępach trawy.
Czy miałeś problemy ze sprzętem?
Mimo, że była to już moja druga Sześciodniówka na tym samym motorze, nie miałem żadnych problemów. Miałem dobrze przygotowany motocykl. Przed zawodami był rozebrany na części pierwsze, a potem od podstaw składany.
Jak oceniasz organizację, stopień trudności i sportowy poziom tegorocznej sześciodniówki?
Marek Świderski po lewej na starcie Myślę, że organizacja tej imprezy motocyklowej nie była najlepsza, o czym świadczy fakt odwołania rozpoczęcia zawodów czy też braku benzyny na czas, która miała być dostarczona przez organizatora. Według mnie trasa była dobrze przygotowana i oznaczona, o czym świadczy to, że przy każdym wyjeździe na drogę asfaltową stali policjanci i pomagali motocyklistą przez zatrzymanie pojazdów na włączenie się do ruchu. O poziomie sportowym jest mi cokolwiek ciężko powiedzieć, ponieważ jest to dopiero moja druga taka impreza w karierze, aczkolwiek wydaje mi się, że zawody nie były zbyt ciężkie.
Czy satysfakcjonuje Cię tegoroczny wynik polskiego zespołu?
W pewnym stopniu tak, jest to dobry wynik, aczkolwiek myślę, że polską drużynę stać na wiele więcej.
Co sądzisz o konieczności stworzenia drużyny Junior Trophy i włączeniu się starszych, a uznanych polskich zawodników enduro w rywalizację na SixDay w Kielcach, choćby w rywalizacji klubowej?
Myślę, że jest to potrzebne, ponieważ to właśnie zespół Junior Trophy ma szanse osiągnąć dobry wynik na SixDay w Kielcach.
Czy liczny udział polskich zawodników w SixDay pomaga?
Tak. Zawsze w większej grupie jest raźniej, a szczególnie w tej co była w Brazylii.
Czy kibice na próbach są wsparciem dla zawodnika enduro?
Tak. Kibice są bardzo dużym wsparciem. Jest bardzo milo zobaczyć ludzi z biało-czerwonymi flagami, a szczególnie 10 tys. km od domu.
Jakie plany na przyszły rok?
Planów na przyszły rok nie mam jeszcze bliżej sprecyzowanych.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2004.

Dla enduro.pl z Markiem Świderskim rozmawiał Grzegorz Wesołowski