Zapis rozmowy z Markiem Przybyszem, zawodnikiem polskiej drużyny World Trophy na 78 ISDE w Brazylii.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet

Marek Przybysz Miedziana Góra k. Kielc W polskim enduro jesteś liderem od kilku lat, kilkukrotnym już Mistrzem Polski. Po raz kolejny reprezentowałeś Polskę na SixDay, jak oceniasz swój występ w Brazylii?
Z jednej strony 28 pozycja na ok.150 zawodników to zupełnie przyzwoity wynik nie ukrywam jednak, że poniżej moich możliwości i ambicji...
Startowałeś w bardzo mocno obsadzonej klasie 250 2T czy o wyborze decydowały osobiste preferencje czy dostępność takiego, a nie innego motocykla.
Marek Przybysz trzeci od lewej Przede wszystkim wraz z władzami klubu kierowaliśmy się perspektywą dalszych startów zakupionym motocyklem w nadchodzącym sezonie. Swoją drogą koncepcja jednak padła z powodu marnej jakości modelu KTM 2004, na którym niestety przyszło mi walczyć w piaskach Brazylii. Życzę powodzenia tym, którzy planują starty na tym sprzęcie.
Czy lokalizacja tegorocznej sześciodniówki miała znaczny wpływ na jej charakter? Jak oceniasz dobór miejsca?
Niewątpliwie miała wpływ na specyfikę zarówno prób jak i całego rajdu. Nigdy wcześniej nie jeździliśmy po podobnych nawierzchniach i w tak ekstremalnych warunkach klimatycznych. A więc wzbogaciliśmy się o kolejne doświadczenia a przecież o to nam chodziło.
Co powiesz o trasach i próbach?
Trasy przebiegały w różnym terenie od plaż i wydm piaskowych wzdłuż wybrzeża poprzez bezdroża i twarde szutry łączące tubylcze wioski aż po górskie serpentyny i karkołomne kamieniste zjazdy na wszystkich tych elementach towarzyszyło nam jedno wszechobecne zjawisko-bezlitosne słońce. Technicznie za wyjątkiem kilku trudnych odcinków 2 i 3 dnia trasa należała do średnio wymagających na których jednak łatwo o dekoncentrację i bolesne błędy. Próby można podzielić na 3 twarde i 3 miękkie. Bardzo profesjonalnie przygotowane, w porównaniu z polskimi szerokie i bardzo długie. W miarę upływających dni stawały się coraz bardziej rozbite, ale mimo to dawały sporo możliwości szkoda, że KTM model 2004 nie chciał ze mną współpracować.
Jak oceniasz stopień trudności tegorocznej sześciodniówki?
Nie należała do trudnych, ale też nie rozpieszczała. Można powiedzieć, że największą trudność sprawiała temperatura i zmęczenie prowadzące do dekoncentracji, czego dowodem jest spora ilość zawodników, którzy nie ukończyli i wypadków.
Który dzień najbardziej dał Ci się we znaki?
Fizycznie najcięższy był 3 dzień, czyli kolejny przejazd przez góry, jednak nie tam uchodziło ze mnie najwięcej powietrza, lecz na trasie 4 i 5 dnia, gdzie na monotonnych długich odcinkach pełnych wertepów motocykl znęcał się nade mną. Zawieszenie KTM 2004 zupełnie się nie sprawdzało.
W tym roku inaczej niż zwykle wyglądał kończący zawody motocross, a raczej supermoto. Co byś nam o tym opowiedział? Czy podobała Ci się ta odmiana?
Nieporozumienie. Miałem nadzieję, że "pokatuję furę" na torze motocrossowym, a tu taka kicha. Nie wiem jak innym, ale mnie to zupełnie nie pasowało.
Czy miałeś problemy ze sprzętem?
Oczywiście -tłumik w nowy modelu nie wytrzymywał dnia. Problem niewielki gdyby nie to, że po wymianie i zgłoszeniu tego sędziemu czekałem w kolejce, głównie KTM-ów na pomiar, ale co tam godzinka na słoneczku po całym dniu mordęgi...
Czy satysfakcjonuje Cię tegoroczny wynik polskiego zespołu?
Pozostał niedosyt, mimo że walczyliśmy zaciekle to zabrakło troszkę szczęścia...
W tegorocznej SixDay duże sukcesy odnieśli światowi mistrzowie motocrossu, czy doświadczenie wyniesione z tej dyscypliny gwarantują sukcesy w enduro? Co o tym sądzisz na podstawie własnych doświadczeń?
To pomaga, ale tylko wtedy, gdy podejdziesz do enduro z respektem w przeciwnym razie lądujesz w gipsie. Motocross nie jest kluczem do zwycięstw, a jedynie dobrym przygotowaniem. W enduro czeka na ciebie wiele niespodzianek, o których motocrossowiec nigdy nie myśli stąd potrzeba "przestrojenia".
Co sądzisz o konieczności stworzenia drużyny Junior Trophy i włączeniu się starszych, a uznanych polskich zawodników enduro w rywalizację na SixDay w Kielcach, choćby w rywalizacji klubowej?
To świetny pomysł na pewno władze PZM-otu już o tym myślą.
Czy liczny udział polskich zawodników w SixDay pomaga?
Oczywiście. To przecież wsparcie psychiczne.
Czy kibice na próbach są wsparciem dla zawodnika enduro?
Jak we wszystkich dyscyplinach to kibice są niejako napędem.
Jakie są Twoje plany na sezon 2004?
Zmiana marki motocykla -nowy sprzęt nowy zapał do pracy, celem są tytuły MP. Mam nadzieję na kilka eskapad do ME.
Jakie są Twoje plany na sezon 2004?
Zmiana marki motocykla -nowy sprzęt nowy zapał do pracy, celem są tytuły MP. Mam nadzieję na kilka eskapad do ME.
Poważnie podchodzę do sprawy, więc drżyjcie rywale!!!
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2004.

Dla enduro.pl z Markiem Przybyszem rozmawiał Grzegorz Wesołowski