Zapis rozmowy z Łukaszem Kurowskim, zawodnikiem polskiej drużyny World Trophy na 78 ISDE w Brazylii.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet

Na plaży w Rio Brazylia była twoją czwartą sześciodniówką. Po pechowym dla Ciebie tegorocznym sezonie MP w enduro wynik w dziesiątce najlepszych światowych zawodników enduro kl.125 2T na Six Day to znaczący sukces. Czy rywalizacja z najlepszymi na Świecie jest dla Ciebie tak silnym bodźcem czy bardziej ranga imprezy?
Starty w międzynarodowych imprezach z mocna obsadą, mobilizują mnie do osiągnięcia lepszych wyników.
Co najbardziej podobało się w tegorocznej sześciodniówce w Brazylii?
Łukasz Kurowski na cross teście Niespotykany rodzaj piasku, fajne widoki i upalna pogoda w połączeniu z rzadkimi nocnymi deszczami.
Jak oceniasz trasę?
Pierwszy, czwarty i piąty dzień to długie, szybkie proste w połączeniu z szutrami. Drugiego i trzeciego dnia trasa była cięższa. Odcinki w górach były bardzo kamieniste. Trasa składała się z jednego, długiego okrążenia, ok.270-300km. Wysoka temperatura i wilgotność utrudniały pokonanie niebezpiecznych, ostrych, zjazdów.
Co sądzisz o próbach?
Łukasz Kurowski na cross teście Dużo prób się powtarzało, co powodowało, że były mocno rozjeżdżone. Te na sypkim piasku wydm, w kolejnych dniach były wyrównane przez wiatr wiejący od oceanu. Piasek na nich był tak miałki, że do prób startowano z specjalnych płacht. Motocykle kl. 125 2T miały na tych próbach problemy z przegrzewaniem, cały czas jadąc na pełnym otwarciu przepustnicy. Najgorsza była próba na twardym podłożu z licznymi kępami traw na których łatwo było o wywrotkę.
Jak oceniasz stopień trudności tegorocznej imprezy?
W skali 1 do 10. Poziom trudności trasy 3. Prób 5.Nie biorę przy tym pod uwagę wysokich temperatur.
Który dzień najbardziej dał Ci się we znaki?
Drugi dzień. Inna trasa. Ciasne czasowo odcinki w górach.
Miałeś problemy z motocyklem?
Łukasz Kurowski na trasie Pierwszego dnia miałem problem z zestrojeniem gaźnika. Motocykl miał za ubogą mieszankę paliwa w stosunku do potrzeb. Pracował na granicy zatarcia.
Jakieś inne trudności czy przygody?
Nie było żadnych "afer". Ładne widoki i przyjaźnie nastawieni kibice.
Czy poważna kontuzja, której doznałeś w tym sezonie nie odzywała się w sześciodniowej imprezie?
Trochę odzywał się nadgarstek.
Po zdyskwalifikowaniu Bartka najbardziej na tobie spoczywał ciężar "zrobienia wyniku " zespołu. Mobilizowało to, czy przeszkadzało?
Cały czas dawałem z siebie wszystko.
Zawsze dobrze wypadasz na kończącym Six Day motocrossie jak Ci się jechało w tym roku gdy organizator zastąpił go zawodami supermoto i co myślisz o takiej zmianie formuły zakończenia zawodów?
Startowaliśmy z maszyny na twardym gliniastym podłożu. Pierwszy zakręt był na asfalcie. Część zawodników straciła kontrolę nad motocyklami i pojechała prosto. U mnie uślizg tylniego koła spowodował wywrotkę, poobcierałem się. Od trzeciego Okrążenia jechało mi się coraz lepiej. Wolę klasyczny końcowy motocross. Supermoto na oponach enduro to nie jazda.
Co sądzisz o konieczności wystawienia drużyny Junior Trophy i włączenia się starszych, a uznanych polskich zawodników enduro w rywalizację na SixDay w Kielcach, choćby w rywalizacji klubowej?
Powinniśmy pojechać mocną ekipą w Junior Trophy. Wiem, że wystartują liczne drużyny klubowe.
Czy liczny udział polskich zawodników w SixDay pomaga?
Dla zawodnika z drużyny Trophy nie ma to znaczenie, ale jest raźniej.
Czy kibice na próbach są wsparciem dla zawodnika enduro?
Zdecydowanie tak! Od razu chce się jechać! Ich obecność mobilizuje na próbach.
Jakie plany na przyszły rok?
W przyszłym roku zdaję maturę, w związku z tym muszę odpuścić trochę sport i przysiąść się do nauki. Planuję wziąć udział w eliminacjach Mistrzostw Świata na Słowacji. Negocjujemy warunki współpracy z dwoma sponsorami.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2004.

Dla enduro.pl z Łukaszem Kurowskim rozmawiał Grzegorz Wesołowski