Zapis rozmowy z Łukaszem Bartosem, zawodnikiem polskiej drużyny World Trophy na 78 ISDE w Brazylii.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet

Łukasz Bartos 2003 Miedziana Góra k. Kielc Rok temu w Czechach zawiódł Cię motocykl. Startowałeś jako jedyny na Hondzie, w tym roku wybór padł na KTM-a. Jak spisywał się sprzęt w tym roku?
Wybór ten nie był strzałem w dziesiątkę. W tym roku wersja KTM EXC 250 2004 Była zdecydowanie słabsza od poprzednich modeli. Bardzo zadowolony byłem z Hondy, ale była źle ustawiona i z tego powodu zacierałem silnik. Obecnie zaczynam startować na Honda CRF450 i myślę, że jest to trafny wybór. Zobaczymy.
Startowałeś w bardzo licznej, mocno obsadzonej klasie 250 2T. Czy tak duża, znakomita konkurencja dopinguje?
Łukasz Bartos nr 72 Oczywiście, jak każda konkurencja tak również i konkurencja znakomitych zawodników w klasie 250 2T zmusza do zaciętej rywalizacji i to znacznie dopinguje. W klasie tej startowało trzy razy więcej zawodników niż w klasie 125 2T. Wśród nich Stefan Meriman - Mistrz Świata, który był drugi na Sześciodniówce. Zatem start i rywalizacja z takimi wspaniałymi zawodnikami jest doskonałą próbą sił i niesamowitym dopingiem.
Jak oceniasz dobór miejsca tegorocznej SixDay?
Łukasz Bartos przed cross testem Wybór był doskonały. Trasa była bardzo zróżnicowana, można było zmierzyć się na bardzo piaszczystym terenie i w górach. Oprócz tego wspaniały klimat, choć może troszkę za gorąco i egzotyczne otoczenie. Niektóre odcinki trasy przypominały trasę Paryż-Dakar, nie było lekko.
Czy miałeś jakieś przygody, problemy?
Oczywiście, jak pierwszego dnia po upadku ma jednej z prób dały się we znaki moje problemy z kolanem. Mam zerwane jedno wiązadło w kolanie po silnym upadku, mimo że miałem zabezpieczenie na obu nogach, odczuwałem straszny ból. Praktycznie resztę dnia przejechałem podpierając się tylko zdrową nogą, a do końca sześciodniówki jechałem na 60-70% swoich możliwości. Oprócz tego piątego dnia gotował mi się motor, ale wszystko skończyło się dobrze.
Który dzień najbardziej dał Ci się w znaki?
Łukasz Bartos cross test Myślę, że pierwszy dzień, ale nie dlatego nawet, że doznałem kontuzji, lecz z tego powodu, że startowałem w nieznanym terenie. Mimo, że wcześniej można było przejść się po próbach i obrać pewną taktykę jazdy to jednak zawsze tylko teoria. Dopiero w praktyce po starcie okazało się, jakie mogą czekać nas niespodzianki na szlaku. Po drugie była to bardzo długa trasa, bo aż 270km, dlatego myślałem obie, że jeśli ukończę pierwszy dzień, poznam trasę, przetrzymam potworny upał to kolejne dni będą już coraz lżejsze. Oprócz 1-go dnia, ciężki był dzień 5-ty i 6-ty, gdzie trasa biegła w góry, po strasznych kamieniach, było dużo niebezpiecznych zjazdów i podjazdów.
Jak oceniasz stopień trudności tegorocznej sześciodniówki?
Startowałem na Sześciodniówkach w Czechach, we Francji i w Hiszpanii. Porównując, myślę, że w Brazylii było bardzo ciężko jednak dużo bardziej wyczerpująca sześciodniówka była we Francji. Tam też było bardzo gorąco, ale było więcej prób, przez całą trasę trzeba było jechać maksymalnym wysiłkiem. Klasyfikując wg stopnia trudności Brazylię umieściłbym na drugim miejscu.
Czy satysfakcjonuje cię tegoroczny wynik polskiego zespołu?
Sądzę, że dziewiąte miejsce to nienajgorszy wynik, ale wiem, że mogło być lepiej. Trzeba zrozumieć, że od drugiego dnia jechaliśmy w osłabionym składzie bez najlepszego zawodnika polskiej drużyny - Bartosza Obłuckiego. Zajęliśmy mimo wszystko dobre miejsce. Jestem pewien, że w przyszłym roku zajmiemy pozycję dużo bardziej satysfakcjonującą.
Czy satysfakcjonuje cię tegoroczny wynik polskiego zespołu?
Sądzę, że dziewiąte miejsce to nienajgorszy wynik, ale wiem, że mogło być lepiej. Trzeba zrozumieć, że od drugiego dnia jechaliśmy w osłabionym składzie bez najlepszego zawodnika polskiej drużyny - Bartosza Obłuckiego. Zajęliśmy mimo wszystko dobre miejsce. Jestem pewien, że w przyszłym roku zajmiemy pozycję dużo bardziej satysfakcjonującą.
Co sądzisz o konieczności stworzenia drużyny Junior Trophy i włączeniu się starszych, a uznanych polskich zawodników enduro w rywalizację na SixDay w Kielcach, choćby w rywalizacji klubowej?
Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Należy dać startu starszym zawodnikom, byłby to odpowiedni moment żeby porównać umiejętności starszych z młodszymi zawodnikami. Zaś miejsce w przyszłorocznej Sześciodniówki, jakim są Kielce, jest dodatkowym elementem do wprowadzenia takiego novum. Będą zdecydowanie mniejsze koszty, tak, że jest to znakomity pomysł.
Czy liczny udział polskich zawodników w SixDay pomaga?
Oczywiście, że tak - większa rywalizacja na trasie, przyjazna atmosfera po zakończeniu zawodów, możliwość liczenia na pomoc polskich zawodników. Jak widać same plusy.
Czy kibice na próbach są wsparciem dla zawodnika enduro?
W moim osobistym odczuciu, są bardzo dużym wsparciem. Praktycznie nikogo nie zauważam, ponieważ koncentruje się tylko na jeździe. Mimo wszystko świadomość, że oni tam są i trzymają za mnie kciuki bardzo mi pomaga.
Jakie są Twoje plany na sezon 2004?
Po pierwsze planuje iść w końcu na operacje kolana, a potem, jeśli wszystko dobrze pójdzie startować w zawodach enduro, w Mistrzostwach Polski i Europy, no i oczywiście dać z siebie wszystko na Sześciodniówce w Kielcach. Po za tym, jestem zdecydowany startować na Hondzie 450CRF, na pewno nie na KTM-ie.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2004.

Dla enduro.pl z Łukaszem Bartosem rozmawiał Grzegorz Wesołowski