77 ISDE 2002 w Jabloncu Nad Nisou
Relacja

DZIEŃ I DZIEŃ II DZIEŃ III DZIEŃ IV DZIEŃ V DZIEŃ VI

DZIEŃ I wtorek

Wszystkim uczestnikom sześciodniówki od zawodników po kibiców udziela się atmosfera tej największej na Świecie imprezy enduro. Będzie to sześć dni wielkiej przygody dla obecnych tu licznie pasjonatów tej dyscypliny sportów motocyklowych.

Stadion w Jabloncu Nad Nisou widok na park maszynOrganizatorzy na centrum imprezy wybrali stadion sportowy w Jabloncu Nad Niszu, obiekt dostatecznie duży i z odpowiednim zapleczem. Na przyległych parkingach rozlokowano paddock, a na ogrodzonej bieżni stadionu park maszyn, w pobliskich budynkach biuro zawodów i centrum prasowe. Widać zaangażowanie ogromnej ilości służb porządkowych, policji i ratownictwa. O bezpieczeństwo sprzętu zawodników i porządek zadbano bardzo dokładnie. Ekipy pomocnicze, członków zespołów i dziennikarzy obowiązują identyfikatory, również te stałe na ręku w postaci zaplombowanego paska. Wstęp do padoku jest nimi ograniczony, a pojazdy opuszczające jego strefę kontrolowane. Park maszyn dostępny oczywiście tylko dla zawodników i jedynie na czas potrzebny do wprowadzenia maszyn. Nie brakuje gastronomii i stoisk z artykułami dla motocyklistów od opon na pamiątkach skończywszy akcesoriów i odzieży wielu marek. Stoiska firmowe mają Mitas, Pirelli, Metzeller, KTM, TM, Husqvarna. Na środku stadionu ustawiono doskonale widoczny z trybun telebim. Transmitowane są na nim relacje z trasy i prób. Można na nie dotrzeć specjalnymi autobusami kursującymi co 30min. Nie brakuje parkingów dla kibiców i organizatorów. Cała masa miłośników enduro na własnych motocyklach krąży po okolicy od samego rana, jeżdżąc między znacznie odległymi od siebie próbami.

Start pierwszego dniaStart pierwszych zawodników nastąpi o godz. 7.00. Już po pierwszych kilku okazuje się że próba rozruchu nie jest w enduro wcale najłatwiejszą. Sporo uczestników ma problem z uruchomieniem silnika. Motocykle stały w parku maszyn od dwóch dni, zmienne temperatury i wilgoć zrobiły swoje. Polacy startują bez problemów.

Czesi przygotowując sześciodniówkę musieli podporządkować dobór trasy licznym ograniczeniom ekologów. Okoliczne parki narodowe i krajobrazowe nie ułatwiały zadania. 50% trasy okrężnej poprowadzono asfaltami. Zawodnicy mają dziennie do przejechania ok.240km przez 7h. Pierwszy i drugi dzień jadą tą samą trasę i próby. Codziennie dwa okrążenia trasy ciągnącej się od Jablonca nad Nisou wokół Liberca pod samą polską granicę. Po drodze próby cross i enduro. Próba cross Kristyna Specyfikacja prób znacznie różna od tej którą znamy z IMŚ Polski, Pucharu PZM, czy nawet Mistrzostw Europy. Długość prób ok5km, czas potrzebny na pokonanie ok. 6-8min. Szybkie, szerokie, ale i z "pułapkami" terenowymi, wymagają zdecydowanej, odważnej jazdy z zachowaniem ciągłej uwagi. Po wielu godzinach na trasie okrężnej, próby tej długości dają się mocno we znaki, zmęczenia nie widać jedynie po ścisłej czołówce zawodników klasy Mistrzostw Świata, ale to dopiero pierwszy dzień. Ciasne limity czasu na pokonanie trasy, zmuszają do bardzo szybkiej jazdy, również po asfaltach, dla silników motocykli enduro niezbyt korzystne warunki. Prawdopodobnie jest to jedną z głównych przyczyn pierwszej porażki w Polskim zespole Junior Trophy. Honda CR250 Łukasza Bartosa staje zatarta. Zespół Trophy tworzy sześciu zawodników, Junior Tropy czterech, liczą się czasy odpowiednio pięciu i trzech najlepszych, mamy więc jeszcze szansę na dobry wynik. Jedni z faworytów na dobre miejsce, zespół Tropy Czech, jadących wspaniale na próbach ponosi również znaczącą porażkę. Padł silnik w Tamie Pety Kotrly. Wycofać się muszą również zawodnik Szwecji Rickard Larsson(TM125) i Australii Jean-Francois Goblet(GasGas).

Po pierwszym dniu klasyfikacja wygląda następująco:
TROPHY
1.Finlandia 2.Francja 3.Szwecja 9.Polska
JUNIOR TROPHY
1.Francja 2.Finlandia 3.Hiszpania 11.Polska
W klasyfikacji klubowej zespół PZM na 46-tym miejscu.

DZIEŃ II środa

Na próbie W nocy padało. Ostry jesienny klimat Karkonoszy pokazuje swoją naturę. Rozjeżdżone wczoraj próby i trasa są teraz dodatkowo śliskie. Dochodzi do wielu wywrotek, na szczęście bardziej męczących niż groźnych dla zawodników. Polacy trzymają się dzielnie. Na szczególne uznanie zasłużył Łukasz Kurowski. Drugi czas po Mistrzu Świata Mer imanie na jednym z cross testów to naprawdę znakomity wynik. Publiczności na enduro teście w Radło imponował dalekimi skokami z najwyższych hopek Łukasz Kędzierski. Największe problemy w Polskim zespole to rozbity dekiel od sprzęgła w KTM-ie Huberta Dzianoka. Wyciekający olej grozi zniszczeniem skrzyni biegów. Sytuację ratuje doskonałe zaopatrzenie na six day zespołu KTM-a. Zdobyta od nich część dociera do zawodnika na czas, motocykl udaje się naprawić, strata wprawdzie 30-tu minut, ale podobne problemy dotyczą i zawodników innych ekip. Specyficzne problemy na trasie miał dziś Kuba Przygoński. Walcząc z czasem zostaje dwukrotnie zarejestrowany przez video radar na znacznym przekroczeniu dozwolonej prędkości na drodze publicznej. Skończyło się na ostrzeżeniu z groźbą wykluczenia. Wyrównaną jazdę prezentuje Marek Przybysz i Piotr Krasuski. Pod presją debiutu jadą rozpoczynający przygodę z sześciodniówką bracia Swiderscy, Marek oraz Paweł i bardzo dobrze dają sobie radę. Po zachowaniu Bartka Obłuckiego i Łukasza Kurowskiego, widać jak ważne jest obycie z tak dużą i trudną imprezą międzynarodową.Łukasz Kędzierski przy zmianie opon Kilkakrotny udział tych zawodników w six day teraz procentuje. Spokój, opanowanie i dobry humor pozwala przezwyciężyć zmęczenie. Wszyscy nasi zawodnicy doskonale dają sobie radę podczas wyjątkowo ciężkich 15-tu minut w paddocku przed oddaniem po dniu jazdy motocykli do parku maszyn. Piętnaście minut musi starczyć na zmianę dwóch opon z mussami i ewentualne niezbędne naprawy uszkodzonych części. Zewnętrzna pomoc dopuszczona jedynie w zakresie tankowania, wymiany oleju i przemycia numerów.

Paddock pod koniec dnia zawodów robi ogromne wrażenie, kilkuset zawodników różnych narodowości uwijających się gorączkowo wokół motocykli wielu marek. Doskonale zorganizowane zespoły fabryczne roztaczają opiekę nad najlepszymi, między nimi w czołowym zespole Husqvarny dzielnie spisuje się Bartosz Obłucki.

Po drugim dniu klasyfikacja wygląda następująco:
TROPHY
1.Finlandia 2. Szwecja 3. Francja 9.Polska
JUNIOR TROPHY
1.Francja 2.Finlandia 3.Włochy 11.Polska

W klasyfikacji klubowej zespół PZM na 34-tym miejscu.

DZIEŃ III czwartek

Pogoda typowa enduro, czyli dla wytrzymałych. W nocy znów mocno padało. Dziś i jutro zawodnicy pojadą nową trasą tym razem na południowy wschód od Jablonca Nad Nisou w okolice Tanvaldu, Velke Hamry, Sahty i Bozkova. Próby i trasa przebiega teraz bardziej dzikim, górskim terenem. Więcej podjazdów i kamienistych dróg w górzystym lesie. Cały dzień siąpi deszcz jest bardzo zimno. Próba enduro w Tanvaldzie bardzo widowiskowa. Improwizowany tor motocrossowy z elementami enduro zgromadził wielu kibiców.

Enduro test trasą narciarską Największą atrakcją, kto wie czy nie całej sześciodniówki jest enduro test Sachty. Poprowadzony po stromym, narciarskim, porośniętym trawą zboczu jest dla kolejnych zawodników coraz trudniejszy do pokonania. Rozjeżdżają się coraz większe koleiny, motocykle zapadają się w nich bardzo głęboko. Najciężej klasie 2T 125. Już dziś widać, że ten enduro test będzie jutro morderczy, szczególnie jak pogoda się utrzyma, a na zmianę się nie zanosi. Widoczna z Sachty Szrenica pokryta śniegiem.

Polacy zaczęli trzeci dzień pracowicie. Przed startem Hubert Dzianok musiał wymienić tylni amortyzator, pozostali wykonali drobniejsze naprawy i czynności eksploatacyjne. W ciągu dnia na trasie i próbach Łukaszowi Kurowskiemu i Kamilowi Mickiewiczowi zaczyna szwankować sprzęgło. Naprawy bez problemów udało się dokonać obu zawodnikom pod koniec dnia. Trzeci dzień przynosi największą porażkę polskiego zespołu Junior Trophy. Michał Szuster na cross teście ma groźną wywrotkę. Z bólem barku próbuje kontynuować jazdę. Na kolejnej próbie okazuje się że kontuzja jest zbyt poważna by móc jechać dalej. Po udzieleniu pomocy lekarskiej diagnoza: wybity bark i złamany obojczyk. Utrata drugiego zawodnika z zespołu Junior Trophy, przekreśla możliwość jego sklasyfikowania. Bracia Świderscy jadą dzielnie dalej.

Petteri Silvan FIN podczas 15min w paddockuTrzeci dzień jest zawsze jednym z trudniejszych na six day. Wszyscy zawodnicy w sezonie jeżdżą rajdy dwudniowe. Trzeci dzień to nowe wyzwanie dla ich kondycji. Po najlepszych nie widać zmęczenia. Zespół fiński, szwedzki i włoski oraz wielu utytułowanych zawodników na PKC i w paddocku ma jeszcze ochotę pożartować przy pracy. Zmęczenie nie odebrało poczucia humoru. W tym sporcie poza doświadczeniem, kondycją i sprzętem liczy się wola walki z przeciwnościami losu i niełaskawą matką naturą.

Jablonec przygotował dla uczestników nie tylko sportowe atrakcje. Każdego wieczoru odbywa się impreza z cyklu Six Nights Show. Występy zespołów muzycznych, moto free style i inne. Na tej imprezie bawią się przede wszystkim kibice, bo dzień na six day zaczyna się wcześnie, trwa intensywnie, wykańczając zawodników i członków ich ekip.

Po trzecim dniu klasyfikacja wygląda następująco:
TROPHY
1.Finlandia 2. Francja 3. Wielka Brytania 8.Polska
JUNIOR TROPHY
1.Francja 2.Finlandia 3.Włochy 12.Polska
W klasyfikacji klubowej zespół PZM na 30-tym miejscu.

DZIEŃ IV piątek

Rozjeżdżony enduro test Julian Grimp Team England Deszcz w nocy nie padał, po prostu lało. Warunki na trasie nie mogą być już gorsze. Wczoraj rozjeżdżona, dziś wyjątkowo grząska i śliska. Motocykle najmniejszej pojemności nie wybaczają żadnych błędów na podjazdach. Po prostu zawodnik może utknąć w jego połowie. Pogoda i warunki jakby w ogóle nie przeszkadzały polskim zawodnikom. Wyjątkowo po raz pierwszy od początku imprezy wszyscy kończą bez przygód.

Łukasz Kurowski po  cięzkiej próbie enduroBardzo trudne warunki na podjeździe enduro testu w Sachty sprawiają, że zostaje w drugim okrążeniu odwołany. Nastroje w naszej ekipie i kondycja tak dobra, że można było liczyć na poprawienie wyników podczas tej próby. Organizator anulował ją, gdyż kolejni zawodnicy nie mieli by równych szans jej pokonania. Najlepiej w Trophy jedzie zespół fiński, ale dziś stracił zawodnika Petri Pohjamo, na drugą stratę nie mogą sobie pozwolić. Godzinne spóźnienie Valtteri Salonenena z fińskiego zespołu Junior Trophy sprawiło, że spadł z drugiego na szóste miejsce. Gdy spojrzeć na klasyfikację to żaden z czołowych zespołów do szóstego miejsca nie jedzie już w komplecie. Ostrzejszy regulamin obowiązujący dawniej przyniósłby taką stratę tym zespołom, że nie liczyłyby się w klasyfikacji. Nasz zespół Trophy na ósmym ale w komplecie!

Po czwartym dniu klasyfikacja wygląda następująco:
TROPHY
1.Finlandia 2.Francja 3. Szwecja 8.Polska
JUNIOR TROPHY
1.Francja 2.Włochy 3.Hiszpania 11.Polska
W klasyfikacji klubowej zespół PZM na 30-tym miejscu.

DZIEŃ V sobota

Kibic Piąty dzień six day to powrót do trasy z dnia pierwszego i drugiego. Tym razem zawodnicy pojadą ją w drugą stronę. Szybkie ale nierówne odcinki dróg gruntowych i łąk rozjeżdżone przez pierwsze dwa dni, a teraz jeszcze zalane wodą. Na szczęście po raz pierwszy od początku imprezy nie padało w nocy. Stan motocykli i zawodników po pierwszym okrążeniu plus liczne spóźnienia pokazuje jak ciężkie są dziś warunki. Ubłoceni pokonują próby wręcz ślamazarnie, ale stan trasy sprawia, że walka toczy się o to by ją przejechać.

Dzień piąty okazuje się najtrudniejszy i decydujący. Jutrzejszy krótki odcinek trasy i końcowy motocross nie mogą raczej przynieść znaczących zmian w klasyfikacji. Liczba spóźnień u zawodników jest dziś naprawdę znaczna. Polacy na szczęście bez większych wpadek. Pewna jazda zespołu klubowego PZM zaprocentowała dużym awansem w klasyfikacji z 30-tej na 14-tą pozycję.

Kibic Pod koniec dnia po raz pierwszy od wtorku pojawiło się słońce. Sobota, dzień wolny sprawiła, że na próby przybyło masę kibiców, nareszcie i trochę z Polski. Widać, że dla Czechów enduro to sport narodowy. Kibiców ze Szwecji, Finlandii, Australii, Wielkiej Brytanii widać na próbach jak gorąco dopingują swoich zawodników. Liczba Polaków mizerna. Daleko i ciężko dojechać, trudno o narodową flagę i trąbkę, widoczna recesja.

Po piątym dniu klasyfikacja wygląda następująco:
TROPHY
1.Finlandia 2.Francja 3. Szwecja 9.Polska
JUNIOR TROPHY
1.Francja 2.Portugalia 3.Hiszpania 11.Polska
W klasyfikacji klubowej zespół PZM na 14-tym miejscu.

DZIEŃ VI niedziela

Przyzwoita pogoda ze sporą dawką słońca to to co wprawiło w doskonały nastrój zawodników i kibiców licznie zgromadzonym na końcowym motocrossie. Polscy zawodnicy od kilku lat pokazują na motocrossie kończącym sześciodniówkę "przysłowiowy lwi pazur". Choć poza Batroszem Obłuckim w naszym zespole nie ma zawodników ze światowymi sukcesami to ich klasa jako motocrossowców okazuje się być wysoka.

Bartosz Obłucki podczas finałowego wyścigu crossW wyścigach najlepszym z Polaków okazał się Bartosz Obłucki, piąty w klasie 250 4T. Bardzo zaciętą, waleczną postawę zaprezentował Łukasz Kurowski wyprzedzając w swoim biegu kilku zawodników i ostatecznie zajmując w klasie 125 2T 7-me miejsce.

Polski zespół Trophy ukończył 77 ISDE na 7-mym miejscu. Należy uznać ten fakt jako znaczący sukces. Możliwości naszych zawodników mimo braku szerokiego kontaktu w rywalizacji sportowej ze światową czołówką (tylko Bartosz Obłucki startuje w MŚ) okazały się bardzo wysokie. Nie przeszkodziła szczupłość środków finansowych w dyspozycji ekipy. Dobrze przygotowane nowe motocykle nie zawiodły w czym niewątpliwa zasługa mocno zaangażowanego w przedsięwzięcie Jarosława Kurowskiego. Porażka zespołu Junior Trophy to splot trudnych do przewidzenia okoliczności. Polscy zawodnicy po końcowym wyścigu motocrossu

Oceniając wynik naszej ekipy pamiętać należy o fakcie, że zwycięzcy Finowie, Francuzi, Szwedzi i Włosi wystawiają w reprezentacji zawodników fabrycznych mających wsparcie takich właśnie zespołów. Polska reprezentacja enduro może wiele i miejmy nadzieję udowodni to już za rok w Brazylii. Sponsorzy potrzebni jak najwcześniej.

Zwycięzki zespół trophy FinowieNależy pochwalić naszych południowych sąsiadów za przygotowanie 77 ISDE od strony organizacyjnej. Widać było zaangażowanie organizatorów i służb pomocniczych, znaleziono do realizacji tego ogromnego przedsięwzięcia oddanych sprawie ludzi. Dobór miejsca okolice Jablonca Nad Nisou, Liberca i Tanvaldu był bardzo udany. Duże ośrodki miejskie stanowiły właściwe zaplecze organizacyjne, hotelowe i gastronomiczne. Sprawnie przebiegało podawanie wyników, doskonale działało biuro prasowe, spełniły swą rolę relacje telewizyjne, informacja dla kibiców i przygotowany dla nich transport. Co do tras można zawsze mieć jakieś zastrzeżenia. Najwięcej uwag dotyczyło ilości odcinków asfaltowych. Faktycznie ich duży udział wypacza trochę specyfikę rajdów enduro. Trzeba wziąć pod uwagę, że w Europie centralnej nie ma już prawie terenów dzikich krajobrazowo na których da się bez konfliktu z obrońcami przyrody zorganizować tak dużą imprezę. Czesi już dużo wcześniej porozumiewali się z organizacjami ekologicznymi, szukając kompromisów. Wydaje się, że ten który znaleziono, był dla obu stron akceptowalny. Ciekawe próby rekompensowały zawodnikom asfalty, dobór miejsca i terenu był naprawdę w opinii większości udany. Poziom trudności tegorocznej sześciodniówki głównie na skutek aury pogodowej drastycznie wzrósł w stosunku do ISDE z lat ubiegłych. Znów zaczęła się liczyć wytrzymałość ludzi i sprzętu, a to przecież kwintesencja tego sportu.

Za dwa lata w 2004 roku sześciodniówka odbędzie się w Polsce. Patrząc na tegoroczną widać jak ogromne zadanie stoi przed polskimi działaczami i miłośnikami enduro, Czesi dali nam w tym roku dobry przykład.

Po sześciu dniach na 77 ISDE w Jabloncu Nad Nisou dla www.enduro.pl

Grzegorz Wesołowski

STRONA ORGANIZATORA Z WYNIKAMI 77 ISDE
POLSKA REPREZENTACJA NA 77 ISDE 2002
STATYSTYKI I INFORMACJE O 77 ISDE 2002
LISTA ZAWODNIKÓW
W PRZYGOTOWANIU:"FOTOGALERIA 77 ISDE 2002 Jablonec Nad Nisou.

lululemon sale lululemon canada lululemon outlet lululemon sale lululemon outlet