III/IV el. IMP i V/VI Runda Pucharu PZM w rajdach enduro - rajd w Kwidzyniu 03/04.05.2003

W sobotę i niedzielę 3/4 maja zostały rozegrane zawody typu cross-country w Chełmnie nad Wisłą organizowane przez KM Wisła Chełmno. Zawody te zostały zaliczone do punktacji Indywidualnych Mistrzostw Polski w Rajdach Enduro jak i do Pucharu PZM w tejże dyscyplinie sportów motorowych. Trasa zawodów obejmowała miejscowy tor motocrosowy jak również tereny wokół niego. Sam tor nie należy do najtrudniejszych i jest w miarę bezpieczny. Nawierzchnia była bardzo twarda , określana przez zawodników jako "beton" i co za tym idzie, bardzo mało przyczepna. Wjeżdżając na tor , należało bardzo umiejętnie dawkować moc na koło, szczególnie w szerokich łukach, które zachęcały wręcz do agresywnej jazdy. Nadmiar animuszu w takich wypadkach skutkował uślizgiem tylnego koła , trudnym do opanowania przez mniej wprawnych szoferów. Piszący te słowa przećwiczył tę figurę dwukrotnie. Oczywiście czołowi zawodnicy Mistrzostw Polski nie zauważają nawet takich problemów i bardzo sprawnie wyprzedzali innych kolegów , bowiem na trasie o długości kilku kilometrów ścigało się prawie 100 jeźdźców. Pozostała część trasy prowadziła okolicznymi łąkami, były dość karkołomne podjazdy i zjazdy oraz odcinki trawiaste, gdzie jechaliśmy aż do odcięcia obrotów. Momentami było szybko, a dla paru pechowców zbyt szybko. Na szczęście zrezygnowano z dość dyskusyjnego pomysłu poprowadzenia zawodów przez rzekę. Pogoda dopisała, humory również. W klasie 125 MP zawody wygrał Paweł Szturomski, natomiast na kolejnych 3 pozycjach znajdują się zawodnicy, którzy w dwudniowych zmaganiach zdobyli taką samą liczbę punktów, Marcin Kurowski i bracia Świderscy -Marek i Paweł. Jeżdżący szybko, Michał Szuster pierwszego dnia był drugi z niewielką stratą do lidera, niestety drugiego dnia nie wystartował. Optymizmem napawa fakt, że w klasie tej startuje silna grupa młodzieży o wyrównanych umiejętnościach, co z pewnością zaowocuje wyrównaną walką o tytuł. W klasie 250 MP bezkonkurencyjny okazał się Łukasz Kurowski wygrywając oba dni z przewagą ponad 4 min nad Markiem Przybyszem każdego dnia. Obaj ci zawodnicy stanowią ścisłą krajową czołówkę zarówno w enduro jak i motocrosie. Rzeczywiście przyjemnie jest patrzeć z jaką łatwością pokonują łuki i skaczą najtrudniejsze skoki. Przemykali koło mnie na trasie z taką łatwością jakbym stał w miejscu, a wydawało mi się, że jadę szybko. Mimo swoich wysokich umiejętności muszą obaj być bardzo czujni, bowiem za ich plecami czają się do walki o tytuł dwaj inni bardzo szybcy zawodnicy - Łukasz Bartos ( 3 po dwóch dniach) i Wojciech Rencz ( 3 pierwszego dnia, drugiego nw). W klasie powyżej 250 MP wygrał Piotr Krasuski przed Robertem Rozpędowskim i Hubertem Dzianokiem. Na uwagę zasługuje dobra postawa Błażeja Gazdy, który po ubiegłorocznym zwycięstwie w Pucharze PZM , w tym roku aspiruje do jednego z trzech medalowych miejsc w tej klasie. Na koniec tej klasy Michał Ostrzyżek - największy pechowiec tych zawodów. Połamana noga i tym sposobem przymusowa , kilkumiesięczna absencja. Michał ma ogromny potencjał i świetnie czuje motocykl ale zdecydowanie jeździ zbyt agresywnie. Byłoby lepiej dla tego zawodnika gdyby kosztem nawet słabszych miejsc, jeździł nieco wolniej i zawsze pojawiał się na starcie do kolejnych zawodów. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. W klasie Młodzik MP walczyli dzielnie o pierwsze miejsce Kamil Walczak i Mateusz Bembenik. W rezultacie obaj zdobyli po 45 punktów. Trzecie miejsce zajął Hubert Wawra. Koledzy ci startują również w motocrosie, ale tam dysponują pojemnością 80 ccm i odpowiednią do tego mocą. W enduro muszą jeździć na 50 ccm i widać wyraźnie , że moc tych motorków nie dorównuje umiejętnościom młodych zawodników. Męczą się szczególnie na podjazdach ale miło jest patrzeć jak wykorzystują każdy ułamek konia mechanicznego tej "barowej" pojemności. Gdyby ci chłopcy dosiedli swoich crosówek , to prawdopodobnie objechaliby podczas tych zawodów mnie i połowę startujących w Pucharze. Na koniec moja "ulubiona" klasa Weteran MP i PZM. W MP wygrał Grzegorz Chorodyński, chociaż pierwszego dnia przegrał z Wiesławem Wiśniewskim, który pojechał bardzo szybko, kwalifikując się swoimi czasami do czołówki klasy 250 MP. Gratuluję kondycji i umiejętności. Trzecie miejsce zajął Bogusław Janicki. Mam nadzieję zobaczyć tych panów w dalszych rundach MP. Przydałoby to ognia rywalizacji w tej klasie. Koledzy Stala, Natkaniec, Węgrzynowski, Krawczyk zdecydowanie odpuścili rywalizację, mając pewnie świadomość, że niekoniecznie uczestniczą w zawodach, których formuła odpowiada im najbardziej. W PZM wygrał dwukrotnie Bogumił Wojtaszek przed Stanisławem Grygielem i Arturem Łukasikiem. Kolega Wojtaszek jeździ na tyle szybko , że mógłby być realnym zagrożeniem dla weteranów startujących w MP. Kolega Stasiu Grygiel , odwieczny rywal Wojtaszka z dawnych country-crosów, wystartuje dopiero za 3 miesiące. Pechowo połamał ręce w tydzień po zawodach w Chełmnie , podczas treningu na torze w Gdyni. Najbardziej liczną okazała się klasa powyzej125 PZM gdzie wystartowało 16 zawodników. Bezapelacyjnie najlepszym okazał się być Andrzej Kreft, zawodnik bardzo uzdolniony jeździecko, niestety nie trenujący regularnie i mający , tak jak większość, kłopoty z zamknięciem budżetu startowego na cały rok. Szkoda, bo w Andrzeju widzimy potencjał na czołowego zawodnika przyszłorocznej edycji MP. Drugie miejsce zajął Piotr Mysłakowski, a trzecie Jacek Grabowski. W klasie 125 PZM wygrał Tomasz Kodym wracający do tego sportu po dłuższej przerwie. Kolejne miejsca , z tą samą ilością punktów , zajęli Sławomir Kreps i Karol Mochocki. W klasie Młodzik PZM wygrał Bartosz Pawlik przed Piotrem Ciejko i Jakubem Domagalskim. Klasę 2K MP wygrał Grzegorz Brzozowski przed Rafałem Sonikiem. Martwi mniejsza niż w Obornikach liczba startujących quadami. Po Obornikach mieliśmy wrażenie , że wyścigi quadów będą przeżywać w tym roku prawdziwy rozkwit, a tu frekwencja nie dopisała. Czyżby zła formuła zawodów?

Podsumowując , zastanawiam się w czym uczestniczyliśmy? To na pewno nie były zawody enduro i na pewno nie był to motocross. Już wiecie ? Tak , to był country-cross. Zupełnie osobna dyscyplina sportów motorowych, mająca w wielu krajach (przynajmniej w USA, niejako mateczniku sportów off-road) swój cykl zawodów, profesjonalne i amatorskie zespoły i sponsorów je wspierających. Tam nikt nie wpadł na pomysł by rajdy enduro rozgrywać w formie country-crossu, z tego samego powodu dla którego nie można rozgrywać motocrosu w formie wyścigu ulicznego. Inne zawieszenia, inne normy głośności, inne zasady obsługi motocykli, inna myśl, która kierowała twórcami tych dyscyplin. Wiem jednak, dlaczego w Polsce postanowiono przeprowadzić zawody enduro w tej formie. Chodzi oczywiście o pieniądze. Zawody enduro odbywają się w terenie otwartym i nie ma możliwości zgromadzenia kibiców w jednym miejscu, a co za tym idzie nie mogą oni płacić za bilety lub być czytelnie atakowani przez reklamy sponsorów. A zorganizowanie zawodów kosztuje. W przypadku motocrossu i country-crossu zawody odbywają się na terenie zamkniętym i są bardziej atrakcyjne dla kibiców, więc i wpływy finansowe są większe. Stąd ten pomysł i nie jest on całkiem chybiony. Jednak, panowie działacze:

- co najmniej miesiąc przed zawodami powinien być opublikowany czytelny i dopracowany regulamin

- zawodnicy dopuszczeni na motocyklach crosowych powinni być klasyfikowani osobno ( chyba oczywiste dlaczego)

- powinien być zorganizowany park maszyn ( chociażby z tego powodu, że część zawodników nie ma co zrobić z motocyklem po pierwszym dniu)

- trasa powinna być otaśmowana w całości i natychmiast naprawiana ( potrzeba na to kilku więcej niż w Chełmnie pracowników technicznych)

- na odcinkach trasy poza torem powinno być więcej sędziów, z uwagi na niechybne skracanie trasy ( sam widziałem)

- sędziowie powinni być bardziej przytomni ( przeszkoleni), bo nie powinny zdarzać się sytuacje, że zawodnik przejeżdża linię mety, natychmiast zjeżdża do depo, odpoczywa 7 min i ponownie wyjeżdża na linię mety zaliczając kolejne okrążenie ( zdarzenie zarejestrowane przez co najmniej kilku świadków)

- W sprawie przebiegu trasy organizatorzy powinni zasięgać opinii doświadczonych zawodników ( wiem, że czasami tak się dzieje), a nie robić próbne okrążenia i patrzeć jak ci pierwsi topią motocykle w wodzie.

- Kwestia czasu trwania zawodów jest kwestią otwartą ale trzeba wziąć pod uwagę, że jest to zupełnie inny typ wysiłku niż rajd enduro i jeżeli chcemy aby zawodnicy enduro (przynajmniej młodzież i weterani) uczestniczyli w tych zawodach, należy pomyśleć o skróceniu dla nich czasu trwania biegu. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych wynosi on 2 godziny.

Takie drobiazgi , a już byłoby super, bo w sumie były to zawody udane i nawet jeżeli dostrzegam luki w pracy organizatorów i sędziów, to także doceniam ich wysiłek i namawiam do bardziej planowej i składnej organizacji kolejnych zawodów.
W punktacji zawodników jeżdżących w MX-Enduro Training Group by Mirosław Kowalski zawody otrzymują w skali 0-10 pkt:
Trasa - 7pkt
Organizacja - 5pkt
Sędziowanie - 5pkt
Ocena ogólna :17pkt na 30 możliwych- nota - dostateczny
(skala ocen-niedostateczny,dopuszczający,dostateczny,dobry,b.dobry,celujący) Do zobaczenia w Kwidzynie.

Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak
Zdjęcia z rajdu
Autor: Renata Łukasik