Rajd w Chełmie 12/13.07.2003 - VII/VIII el.IMP i IX/X Rundy Pucharu PZM w rajdach enduro


Okiem Weterana

Autor wraz z zespołem zabezpieczenia technicznego Enduro w Chełmie - miłe złego początki...
Mistrzostwa Polski i Puchar PZM rozegrane w dniach 12/13 lipca tego roku w Chełmie można określić tylko dwoma słowami - totalna klapa. Przykro mi pisać o kłopotach organizacyjnych Automobilklubu Chełmskiego gdyż na miejscu widziałem zaangażowanie jego działaczy wraz z Prezesem tegoż p. Grzegorzerm Gorczycą. Cóż, same chęci nie wystarczyły na zorganizowanie udanego rajdu ale o wszystkim po kolei. Dobra strona internetowa Automobilklubu Chełmskiego już od dłuższego czasu informowała o rajdzie wraz z podaniem regulaminu zawodów, miejsc noclegowych, a nawet trasy dojazdu do bazy rajdu. To był naprawdę udany początek. Moje dobre odczucia uległy wzmocnieniu, gdy po sprawnej rejestracji zdaliśmy motocykle do parku zamkniętego przechodząc przed tym dość szczegółową kontrolę. Baza rajdu zlokalizowana była przed piękną, nowo wybudowaną Miejską Halą Sportową i tam na parkingu rozbił się swoim taborem cyrk Enduro 2003. Tuż obok bazy, na okolicznych pagórkach w samym środku miasta zlokalizowana była próba cross. Raczej łatwa i widowiskowa z kilkoma hopkami i mocno pokręconą trasą nie dawała możliwości Baza rajdu rozwijania dużych szybkości ale sprzyjała zawodnikom jeżdżącym nienagannie technicznie. Prawdziwe swe oblicze pokazała w niedzielę, gdy spadł deszcz . Natychmiast zrobiło się bardzo ślisko i otwieranie przepustnicy powinno być realizowane suwmiarką, a nie ręką. Druga próba - enduro test, była wytyczona około 5 km od bazy rajdu, na podmiejskich łąkach. W tym miejscu anonimowi obywatele wybierają (nielegalnie) piasek tworząc w ten sposób doły i pagórki, które znacznie podwyższyły stopień trudności próby. Tutaj z kolei można było pogonić motorki gdyż było kilka prostych ( lub prawie prostych) gdzie dobiłem do 5 biegu ( koledzy z MP pewnie i 6 wykręcali). Przy tych prędkościach nie ma miejsca na pomyłkę i na szczęście nikt się na poważnie nie pomylił. Obie próby były długie na 4 do 5 minut i jest to stanowczo krok w dobrą stronę w porównaniu z poprzednim rajdem w Wólce Nadbużnej, gdzie trwały one tylko 2 minuty. Uważam, że próby powinny trwać od 5 do 8 minut i zawierać łatwe elementy trialowe i crosowe. Tak wygląda to w Mistrzostwach Europy czy Świata. Nie ma żadnego powodu aby u nas było inaczej, wystarczy chcieć to zrobić czyli dać z siebie nieco więcej niż tylko otaśmowanie Start w sobotę pewnego odcinka trasy. Po lustracji prób pojechaliśmy do hotelu na kolację i spać, bowiem w sobotę czekała na nas stukilometrowa pętla, którą mieliśmy przejechać kilkakrotnie. W sobotę rano na odprawie Kierownik trasy - Krzysztof Serwin opowiedział co nieco o czekających nas urokach trasy zwracając szczególną uwagę na zachowanie ostrożności przy dojazdach asfaltowych do prób gdyż pomiędzy enduro testem i cros testem było tylko 5 km asfaltu biegnącego przez środek miasta. Piękna pogoda zachęcała do jazdy, więc ruszyliśmy. Odcinek od Startu do PKC1 był łatwy i dobrze wyważony czasowo. Odcinek od PKC1 do PKC2 był najciekawszym fragmentem rajdu przebiegającym w bardzo urozmaiconym terenie. Po drodze były wysokie, niemal stepowe trawy, las, przejazdy przez rowy melioracyjne czy małe bagienko, gdzie niektórzy musieli stracić kilka minut na walkę wręcz z motocyklem. Fakt faktem, że część zawodników zgubiła trasę i spóźniła na PKC2, bo i czasy na tym odcinku były dość ciasne. Sytuacja zrobiła się dość nerwowa i uczestnicy rajdu poganiali nieco swoje rumaki na ostatnim odcinku trasy, pomiędzy PKC2 i PKC3. Na tym odcinku były obie próby i środek miasta. To z kolei zaowocowało kilkoma Start w sobotę niebezpiecznymi sytuacjami na drodze ( bo i ruch uliczny był niemały). Na bazę rajdu przyjechała Policja i zatrzymała rajd. Tłumaczono tę decyzję tym, że motocykliści jeżdżą niezgodnie z przepisami, obywatele miasta Chełma dzwonią ze skargami na policję, a organizator nie panuje nad sytuacją. I rzeczywiście tak było. Zawodnicy na rajdzie rzadko kiedy przestrzegają limitów prędkości na asfaltach ale policja ma prawo zatrzymywać takich właśnie do kontroli i karać mandatami tak jak wszystkich innych uczestników ruchu drogowego. I to jest właściwa droga postępowanie dla Policji Państwowej, a nie zatrzymywanie całego rajdu. Obywatele miasta Chełma mogli czuć się nieswojo widząc około 100 ubłoconych żużlowników grasujących na ulicach ale właśnie wtedy Policja Państwowa powinna (jeżeli nie mogła wcześniej) zabezpieczyć skrzyżowania i umożliwić płynny przejazd zawodnikom. Na sam koniec fakt oczywisty - organizator rajdu rzeczywiście nie panował nad sytuacją. Trasa była wyznaczona tak, że zawodnicy tuż przy bazie rajdu jechali tą samą ulicą w dwóch kierunkach, policji było na lekarstwo ( swoją drogą dlaczego policja nie zabezpieczała skrzyżowań podczas pierwszego dnia rajdu pozostanie słodką tajemnicą organizatora - ja myślę, Ciemne chmury nad próbą że albo chełmska policja jest nieco niefrasobliwa albo nie była powiadomiona), a trasa pętli według wielu uczestników była słabo oznakowana. Moim zdaniem z tymi znakami nie było tak źle aczkolwiek było sporo odcinków gdzie jechałem "na czuja", bo znaków nie było widać. Inna sprawa, to oznaczenie zakrętów. Znaki pokazujące skręt były umieszczone praktycznie w samym łuku, a powinny być również umieszczone na kilka czy kilkanaście metrów przed łukiem aby zawodnik miał szansę wyhamować z prędkości podróżnej. Było takie miejsce, około 1 km za PKC1 gdzie znaki skrętu po długiej prostej umieszczone były w samym łuku, a za łukiem był rów melioracyjny . W tym miejscu poobijało się kilku zawodników, a Robert Rozpędowski ( żółte 40) złamał rękę. Nawet doświadczony i ostrożnie jeżdżący Grzegorz Chorodyński (niebieskie 117) połamał szprychy, kończąc w tym miejscu pierwszy dzień rajdu. Tak więc chyba można mieć zastrzeżenia do oznakowania trasy. Tak czy inaczej rajd został zatrzymany i organizatorzy stanęli przed dylematem, co zrobić z tym faktem. Propozycji było kilka, stanęło jednak na tym, że pierwszy dzień został anulowany. Tym samym organizator zobowiązał się do zwrotu połowy wpisowego, bo skoro nie było zawodów, to nie ma Superśliska glinka na próbie pieniędzy. Przyszedł drugi dzień i leje jak z cebra. Trasa została skrócona do 70 km i wycięto z niej ten najciekawszy odcinek jaki był pomiędzy PKC1 i PKC2. Zostało dużo asfaltów i niewiele lasu. Jednak deszcz sprawił, że było ślisko, a momentami bardzo ślisko. Te same próby zawodnicy jechali raz w deszczu, raz na sucho co dało dużą rozbieżność w wynikach, a prób mierzonych było 6 ,bo jechaliśmy 3 pętle. W zasadzie było to dzień bez specjalnych przygód, jeżeli nie liczyć ataku drapieżnej gliny na motocykl najstarszego uczestnika zawodów Oskara Doboszyńskiego ( żółte 239). Oskar w deszczu na gliniastej długiej prostej walczył z zalepiającą koła gliną i gotującym się silnikiem łapiąc duże spóźnienie ale kończąc rajd w limicie czasu. Potwierdził tym naszą trójmiejską maksymę, że "Enduro nie pęka..." Po za tym kilku zawodników borykało się z problemami dla tego sportu właściwymi, między innymi Błażej Gazda (żółte 156) przemielił tylną oponę z moussem i nie ukończył rajdu. Z dojechaniem do mety kłopoty mieło także kilku młodzików. Przejdźmy więc do wyników. W klasie Młodzik MP kolejność była następująca: Kamil Walczak, Michał Janaszek i Tomasz Jusiak, wszyscy z KM Cross. Weterani IMP W klasie 125 MP wygrał Łukasz Kędzierski przed Pawłem Świderskim i Markiem Świderskim, wszyscy AP Warszawa. Łukasz po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się na starcie i od razu zwyciężył zarówno w klasie jak i w generalce, mimo dużej konkurencji. Gratulujemy. Pechowo pojechał Paweł Szturomski, bo chociaż szybki na próbach, złapał 60 s spóźnienia i tym samym stracił pewne 2 miejsce. Jeżdżący w tej klasie Roman Ulenberg potłukł się mocno w sobotę i w niedzielę niewiele mógł zdziałać walcząc bardziej z obolałym ciałem niż z trasą. W klasie 250 MP zabrakło na starcie Łukasza Kurowskiego, który na ostatnich zawodach motocrosowych w Głogowie uczestniczył w kraksie i został kontuzjowany. Marek Przybysz ( AP Głogów) wziął udział w tej samej kraksie jednak nie odniósł poważniejszej kontuzji i wygrał w Chełmie z niewielką przewagą nad Łukaszem Bartosem (AMK) i Wojciechem Renczem (AP Głogów). W klasie powyzej 250 MP triumfował Piotr Krasuski ( AP Głogów) przed Mirosławem Kowalskim ( Bałtyk Gdynia) i Pawłem Pietrzakiem ( MK Unia). Jak już zostało wspomniane bardzo dobrze jadący Błażej Gazda (MK Kwidzyn) nie ukończył rajdu z uwagi na defekt ogumienia, a zważywszy na czasy prób, mógł wygrać pierwszy raz Weterani Puchar w swojej karierze w MP. W klasie Wet MP wygrał niezawodny Grzegorz Chorodyński (KKM SELF Kielce) przed Leszkiem Węgrzynowskim ( Toruński Motoklub) i Markiem Krawczykiem (KM Cross). W quadach MP wygrał Grzegorz Brzozowski ( Bałtyk Gdynia) przed Rafałem Sonikiem ( ATV Polska) i Michałem Dominiakiem ( Bałtyk Gdynia). Traktorzyści startujący na quadach walczą nie tylko z sobą ale również z ciągłymi awariami sprzętu. Wysilone traktorki Grzesia Brzozowskiego i Rafała Sonika sprawiają im ciągle kłopoty. Jednak przybywa im też doświadczenia, więc kolejny sezon powinien być bardziej udany. Ogólnie do Mistrzostw Polski wystartowało 46 zawodników, a ukończyło 37. W Pucharze PZM wystartowało 56 zawodników i zawody ukończyło 42. W klasie Młodzik PP wygrał Jakub Domagalski ( KM Cross) przed Piotrem Ciejko (MK Kwidzyn). Reszta zawodników nie ukończyła rajdu, a było ich jeszcze 6. Motorki, którymi jeżdżą najmłodsi zawodnicy są bardzo zawodne z uwagi na małą pojemność silnika, tak więc młodzicy jadą rajdy zawsze na dwa uda - uda się albo się nie uda. W klasie 125 PP wygrał Michał Łukasik ( Bałtyk Gdynia) przed Kamilem Kołodziejczykiem ( AP Warszawa) i Jackiem Szklarskim ( KM Cross). Zauważalna jest mirosławkowalskitrochęniezadowolony dobra dyspozycja Łukasza Podrażki ( żółte 260), który zbiera punkty i aktualnie zajmuje 3 miejsce w klasyfikacji generalnej tej klasy. W klasie powyżej 125 PP wygrał Wojciech Brzuśnian ( BKM) przed Dariuszem Dudą (BKM) i Maciejem Łobozem (BKM). Defekt ogumienia wykluczył z walki Andrzeja Krefta ( żółte 266), który aspiruje do miejsca na podium w całym cyklu zawodów. W kategorii Wet PP zająłem pierwsze miejsce pokonując Jacka Dębskiego (Automobilklub Łódzki) i Wojciecha Szczepańskiego ( AP Warszawa). O pechu może mówić Andrzej Krakowiak, który przebił dętkę i po naprawie nie liczył się już w klasyfikacji dnia. Z rajdu na rajd coraz lepiej jeżdżą Jacek Dębski i Wojciech Szczepański. Ten ostatni udzielał pomocy medycznej na sobotniej trasie Romanowi Ulenbergowi ( zielone 153). Tak sobie myślę, że dobrze, że jeździ z nami lekarz. Dziękujemy Wojtek. W quadach PP klasyfikacja była następująca: 2k - Marcin Grochowski (ATV) przed Pawłem Sobczykiem i Robertem Nabrdalikiem. 4K - wygrał Witold Kłeczek (BKM) przed Robertem Aniołem (ATV) i Maciejem Golonką (ATV).
Podsumowując, uznajemy te zawody za nieudane szczególnie przez sobotni bałagan, zmnienne decyzje sędziów, słabe oznakowanie trasy, niekompetencję policji i brak ciepłej wody w hotelu Kamena w sobotę.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:

- Trasa - 6 pkt
( tak wysoko za odcinek sobotni między PKC1 i PKC2)
- Organizacja - 3 pkt ( w sobotę organizator utracił kontrolę nad zawodami )
- Sędziowanie - 5 pkt ( dziwne, zmienne decyzje i informowanie uczestników " na ostatnią chwilę")
- Ocena ogólna - 15/30 . Nota - dopuszczający tylko w drugim dniu.

Widząc zaangażowanie działaczy z Chełma nie mamy serca dać noty niedostatecznej. Mamy niemal pewność, że następny rajd enduro organizowany w Chełmie będzie znacznie lepszy.

Do zobaczenia w Iwoniczu
Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak